niedziela, 26 października 2014

Kurs Thota dzień drugi

Wykłady i ćwiczenia całodzienne, a ja mam w sobie tyle wrażeń jakbym odbyła psychedeliczną podróż spożywając uprzednio magiczne grzyby i witając się przy tym z archetypami. Nie wiem od czego zacząć. Może od ćwiczenia z kartami, które robiliśmy. Bardzo ważne dla mnie to było ze względu na to, jaką kartę dostałam.
  
Mieliśmy opisywać kartę na różne sposoby, bardziej sucho, skupiając się na detalach, potem bardziej emocjonalnie. Mieliśmy w pierwszej osobie opisać kartę - że my nią jesteśmy, potem miała być niesamowita historia o niej, a na końcu mieliśmy wcielić się w bohatera owej historii. Moja historia była o psychopacie, który zabijał ludzi i jako trofeum przechowywał miecze, którymi odrąbywał im głowy. Każdy miecz związany był z jedną osobą. Ten z wagą - ze sprzedawcą warzyw, który co dzień kładł na wagę różne warzywa. Mieczem z cyrklem zabił matematyka (sic!). A mieczem z krzyżem - zakonnicę. Ale miał w sobie też światło, tylko zakryte i niedostępne. Potem miałam opowiedzieć, ze to ja jestem tym psychopatą i to ja zabiłam sprzedawcę warzyw, matematyka i zakonnicę. I czy to zdarzyło się naprawdę? 
 Na końcu mieliśmy w kilku zdaniach napisać coś o karcie. A następnie ułożyć pierwszoosobową afirmację. Oto moja: "Mam odwagę iść po gruzach tego, co zostało doszczętnie zburzone i budować na tym coś nowego i zdrowego."  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger