środa, 21 stycznia 2015

Godzina dla tarota - dzień pierwszy

Zadanie pierwsze polega na wyborze trzech kart, które są najlepsze w kontekście osobistego rozwoju. Nie jest to zadanie łatwe, bo można by wybrać wiele różnych wtajemniczeń: Eremitę, Moc, Wisielca.. Każde z nich mówi o peregrynacjach duchowych, Moc dodatkowo o ujarzmianiu niskich popędów. Bardzo trudny wybór. Ale trzy karty to trzy karty. Postanowiłam zapytać swojej talii o to, jakie z nich są dla mnie najlepsze. A dokładniej dla mojego rozwoju w tym momencie. I oto co odpowiedział mi tarot: Sztuka, As Różdżek, Dziewiątka Różdżek.
Przekaz kart nie mógłby być bardziej oczywisty. Ale po kolei. Mamy Strzelca w Sztuce i Księżyc w Strzelcu w Dziewiątce. Mój ascendent jest w Strzelcu. A do tego As Różdżek- Rdzeń Mocy Ognia. Sztuka łączy Jesod z Tiferet, Dziewiątka to także Jesod.

Sztuka to przepiękna alchemiczna karta, na której doszło do zjednoczenia lwa (ogień) i orła (woda), oraz króla i królowej obecnych na szóstym wtajemniczeniu. Tutaj owa królewska para zlała się w hermafrodytyczną postać o sześciu piersiach. To, co stare zostaje rozpuszczone, po to, aby powstało nowe. To też wyraz dochodzenia do mistrzostwa.
Na pewno tarot nie radzi mi aby udała się do lasu i zaszyła w pustelni. Wręcz przeciwnie - przyda mi się ognista energia, dzięki której osiągnę balans, harmonię i pełnię. Sztuka to wyraz łączenia składników w odpowiednich proporcjach. A ściślej mówiąc: unia przeciwieństw. W Sztuce woda i ogień łączą się i stabilizują, ta karta przedstawia kosmiczną unię. Wyraża ścieżkę pomiędzy Śmiercią a Diabłem. Pomiędzy zniszczeniem, odcięciem się od starych form funkcjonowania a konfrontacją z cieniem. Śmierć to głęboka transformacja, to przykre doświadczenia, które powodują, że zupełnie inaczej funkcjonujemy. Wchodzimy na nowy etap, zamykając poprzednią egzystencję. I jesteśmy w nowym polu energii, bierni i otwarci. I wtedy wkraczamy w XIV - potrzeba nam wyjścia z tej bierności i rozpoczynamy działanie z  odrodzonego Centrum-Ja. Uczymy się nowego działania, poznajemy niejako świat na nowo, bo się zmieniliśmy i nic już nie jest takie, jak było dotąd. Czego moje nowe ja potrzebuje? Asa Różdżek i Dziewiątki Różdżek. No tak.
To droga środka polegająca na ujarzmianiu i przekształcaniu szkodliwych energii żarem medytacji. Zapał, energia i siła są niezbędnym ekwipunkiem osoby, która dąży do oczyszczenia, harmonii z Kosmosem i doskonałości. Powinnam być aktywna, to nie czas na etap Wisielca. I ten pozytywny potencjał wykorzystać, nie marnotrawić energii. Dla mojego rozwoju ważna jest konfrontacja z innymi, relacje, powinnam poświęcić na to energię. Dziewięć Różdżek to inaczej "Potężna Moc", As Różdżek to wyraz ognistej siły - obie karty są bardzo dynamiczne, płonące, słoneczne. Ta energia powinna zostać dobrze ukierunkowana. Ale też powinnam przemyśleć jakie mam źródła energii. Co mnie zasila, a co mnie osłabia? Co mnie wprawia w dobry nastrój? Które z moich aktywności podnoszą mi poziom energii, a co powinnam porzucić? Czy coś mnie blokuje, czy realizuje swoją wolę w pełni? Takie pytania do przemyślenia w kontekście tych mocnych kart.
Alchemiczne zaślubiny są wyrazem pełni. Jeden cykl się kończy i zaczyna inny. Płynne przejście w to,co nowe z wewnętrznym zapałem i otwartością.



1 komentarz:

  1. Uwielbiam kartę Sztuka - Umiar :) Dziękuję Sophia za Twoje głębokie spojrzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger