wtorek, 31 marca 2015

Tydzień tarocisty w kartach dnia

Tydzień tarocisty w kartach dnia
Moi Mili, jako że moją dzisiejszą kartą dnia jest "Zwolnienie Tempa" z talii Osho, to zwalniam tempo i poświęcam trochę czasu na to, co lubię najbardziej, czyli pisanie o tarocie.


Kapłanka + 4 Denary - Dzień poświęcony na naukę na egzamin, co świetnie pokazuje Kapłanka. Dodatkowo słuchałam ciekawego wykładu o astrologii. A Czwórka pokazała mi się tak, że na moje konto wpłynęły pieniądze. Dzień spokojny, bo przygotowywałam się na to, co czekało mnie nazajutrz. Czyli:


9 Denarów + 3 Denarów - egzamin z estetyki. Nie spojrzałam na karty dnia, tylko zostawiłam na stoliku, żeby je sobie obejrzeć po powrocie. Stresowałam się tym egzaminem z kilku powodów. Po pierwsze nie chodziłam na zajęcia, gdyż wydawało mi się, że zostałam zwolniona, a potem się okazało, że właściwie to Profesor zmienił zdanie, po drugie - koleżanki opowiadały mi, że bardzo je męczył. Na jednych zajęciach jedna z nich wybiegła z płaczem, bo zadał jej bardzo dużo ciężkich pytań i ją wymęczył i ona się bardzo źle przez to poczuła. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Dlatego postanowiłam nieco skorzystać z pomocy astrologii i dobrać najlepszy z możliwych termin egzaminu. Tak, takie cuda są możliwe. Polecam. Z pomocą pewnego zacnego astrologa ustaliliśmy, że ten dzień powinien być idealny na egzamin. Godzina mogłaby być lepsza - godzinkę wcześniej było idealniej, ale niestety Profesor jechał z Łodzi specjalnie dla mnie i nie dał rady wcześniej. I poszłam na ten egzamin nieco blada i spięta. Ale przygotowana. Wchodzę do sali, siadam. A Profesor zadaje mi pytanie i już widzę, że ma dobry nastrój i że chce ze mną porozmawiać o sztuce na luzie. Mówi mi o swojej teorii dotyczącej sztuki współczesnej: "Chodzi tylko o to, żeby przyciągnąć kobiety. Niech pani zauważy, że współczesna sztuka ocieka spermą. Chodzi o to, by zwrócić uwagę kobiet. Ja jestem ewolucjonistą, tak to widzę." A ja opowiadam o tym, że sztuka powinna powodować przemianę umysłu. Powołuję się na Abhinawaguptę i jego teorię, zgodnie z którą sztuka prowadzi niemalże do oświecenia. Profesor się ze mnie śmieje. Mówi, że nie ma oświecenia. Żeby dać mu index i żebyśmy przeszli na "ty", bo on nie lubi takich formalności. Wychodzę zadowolona z piękną piątką.
 Zysk 9 denarowy w pełnej krasie. A Trójka Denarów pokazała mi się jako idealna współpraca z ludźmi na uczelni. Wszystkie osoby z jakimi tego dnia miałam kontakt były otwarte na współpracę i na wspólne działanie. Pani W. z dziekanatu jak zwykle super pomocna. Świetny dzień.

6 Kielichów - widząc tę kartę pomyślałam sobie, że 6 Kielichów to przyjemność i że to zapewne będzie idealny dzień na relaks. Poszłam więc do fryzjera i na zakupy. Ale pod koniec dnia okazało się, że  karta mówi o czymś innym. O mailu od byłego chłopaka. 6 Kielichów to przecież przeszłość.



odwr. As Mieczy+odwr. Słońce - dziwny dzień. Jak same karty pokazują: bez szału. 
9 Mieczy+odwr.5 Kielichów - 9 Mieczy to stres związany z konferencją, gdyż tego dnia udałam się do Warszawy na UW. Było trochę komplikacji. Np. okazało się, że nie ma sali i musimy się przenieść do innego instytutu. Choć w międzyczasie były pomysły, by konferencję zrobić na korytarzu. Ciekawie, bo na luzie, atmosfera jak na seminarium, fajni, otwarci ludzie, ale jednocześnie wysoki poziom. Dostałam bardzo dużo pytań. Moje wystąpienie o tym, jak zmieniło się podejście do ciała w buddyzmie wywołało spore zainteresowanie. Odwr. Piątka Kielichów pokazuje taką powystąpieniową ulgę - tak, to koniec, wszystko poszło idealnie, mogę odetchnąć.


 Odwr. Królowa Buław - od rana nie wiedziałam za co się zabrać. Tak dużo do zrobienia, że nie wiedziałam od czego zacząć. To niezdecydowanie dobrze pokazuje odwr. Królowa. Czasem mi pokazuje w odwróceniu egoizm, zbytnie skupienie się na przyjemnościach. Ale tego dnia chodziło o jakieś takie zawieszenie. I żeby całkiem dnia nie zmarnować pojechałam na cało-dniową medytację. I spędziłam ten dzień siedząc na poduszce i oczyszczając swój umysł.

Wyczerpanie+Gotowość - pobyt w zendo zainspirował mnie do sięgnięcia po talię Osho Zen i od tego momentu wyciągam karty dnia z tej talii. Wyczerpanie dobrze pasowało do mojego samopoczucia. Potrzebowałam regeneracji. Byłam jak ten pan otoczony przez zimne maszyny. W moimi przypadku symbolizujące obowiązki i pracę. A Gotowość? Ta karta ma mówić o tym, że już sytuacja dojrzała do czegoś, do momentu dzielenia się, do uzyskania owoców. Może odnosić się to do tego, że Prof. N. w końcu zdecydował jaką formę zaliczenia mi zada. Albo do przypadkowego spotkania mojego przyjaciela. Takie spontaniczne spotkanie, całkiem fajne. Ta karta mówi, że wszystko się dzieje w odpowiednim czasie. Jak mówi przysłowie buddyjskie: kiedy nadchodzi wiosna, trawa rośnie sama.


sobota, 21 marca 2015

Karta dnia - tygodniowe podsumowanie

Karta dnia - tygodniowe podsumowanie
Dawno nie robiłam podsumowań tygodniowych kart dnia, zatem pora na małe zestawienie moi mili.

Wieża - ta karta przywodzi na myśl jakiś dramat. Coś się wydarzy, tylko nie wiadomo do końca co, ale w grę może wchodzić poruszenie emocjonalne. Gniew, kłótnia z kimś, różne opcje są prawdopodobne.  Toteż tego dnia postanowiłam zachować ostrożność. Ale okazało się, że niepotrzebnie, bo nie było żadnej sytuacji nieprzyjemnej. Nic a nic. I już myślałam, że Wieża mi niczego nie pokazała i się chciałam zastanawiać co to znaczy.. gdy jednak... Chcąc włożyć coś do zamrażarki, która jest w mojej lodówce na dole, nachyliłam się i bardzo mocno pociągnęłam drzwi. Tylko, że nie te właściwe, a drzwi lodówki. I bardzo mocno uderzyłam się w głowę ;) ;)

Dwójka Mieczy i Słońce- tego dnia miałam do załatwienia kilka spraw administracyjnych i trochę musiałam się nabiegać. Zwłaszcza, że jedno podanie napisałam nieprawidłowo i mój promotor nie chciał podpisać, póki nie pobiegnę na xero i nie wydrukuję lepszej wersji. Opóźniło mnie to bieganie, a na 14 chciałam zdążyć do pani W. żeby zanieść podania. Promotor chciał jeszcze porozmawiać, więc sprawa się przedłużyła. Ale Słońce to pozytywna karta i jej energia się ładnie pokazała w tym, że pani W. czekała jeszcze po 14. Ale powiedziała, że nie przyjmie dokumentów póki nie załatwię jeszcze jednego podpisu. Szybki bieg na drugie piętro. Rozmowa z kierownikiem studiów, szybki podpis. I cała sprawa załatwiona - i tak energia tych kart ładnie się pokazała pozwalając mi pomyślnie załatwić sprawy formalne. Dobry i miły dzień.


Królowa Różdżek - dzień pełen energii rozpoczęty joggingiem po pobliskim lesie. Intensywnie i pracowicie! Miałam dużo siły, żeby zajmować się swoimi projektami. I wygospodarowałam czas na naukę astrologii, która jest niesamowita! Królowa Różdżek ma dużo energii i wie jak zaplanować swój dzień, żeby nie tracić czasu. Lubię tę kartę jako kartę dnia.

As Kielichów - dzień, w którym bardzo dużo ludzi do mnie dzwoniło/pisało, chciało się spotkać, albo w ogóle coś ode mnie chciało. Z tym mi się kojarzy ta energia - z otwartością i dzieleniem się z innymi.

Ósemka Różdżek+odwrócony Głupiec- dzień zaczął mi się od tego, że dostałam kilka ważnych maili, co świetnie pasuje do Ósemki. Co pokazał mi odwrócony Głupiec? Wieczorem troszkę zaczął boleć mnie brzuch i nie mogłam robić niczego, co zaplanowałam. Leżałam na łóżku i oglądałam serial - mało ambitne zajęcie świetnie pasujące do tej karty w odwróceniu.



Świat - nów w Rybach, zaćmienie i równonoc to idealna okazja na duchową praktykę. Ja część tego dnia spędziłam w pociągu, ale przed podróżą udało mi się po-praktykować (a dokładniej rano, gdy było zaćmienie) medytację. Świat może mówić o podróżach, ale raczej dalekich. U mnie pokazał atmosferę dnia - wszystko idzie gładko, łatwo i płynnie.


Dziewiątka Kielichów - wyciągnęłam kartę i zostawiłam na stoliku nie odsłaniając jej, gdyż tego dnia miałam ważną konferencję i nie chciałam się jakoś nastawiać. Gdyby wyszła Piątka Mieczy mogłabym być nieco uprzedzona ;) Także karta czekała na mnie nieodkryta. A byłam w Krakowie na konferencji dotyczącej rozkoszy "Rozkosz w kulturze - kultura w rozkoszy". Okazało się, że jest bardzo miło, przyjemnie, są dobre ciastka, sympatyczni ludzie i ciekawe wystąpienia. Mówiłam o roli błogości w buddyzmie tantrycznym. Dowiedziałam się sporo ciekawych rzeczy. Wróciłam do mieszkania i spojrzałam na kartę. Od razu uświadomiłam sobie jak Dziewiątka Kielichów dobrze pasuje do mojego weekendu w Krakowie. Wieczorem pyszna kolacja w tajwańskiej restauracji. Bardzo dobry dzień, na koniec którego piszę ten post :)


czwartek, 12 marca 2015

O perypetiach związanych z pewną tarotową prognozą

O perypetiach związanych z pewną tarotową prognozą
Moja znajoma jest studentką na jednym z polskich uniwersytetów i chciała wybrać się na Erazmusa. Nie wiedziała tylko do jakiego miasta i poprosiła mnie o poradę. Wybrała 8 różnych uniwersytetów (Nijmegen, Leuven, Limerick, Leeds, Budapeszt, Madryt, Barcelona, Grenada). I kazała mi powiedzieć, gdzie najlepiej złożyć podanie. Erazmus to marzenie życia mojej znajomej. Bardzo chciała wyjechać na zagraniczny uniwersytet i odpocząć od Polski. Poznać nowe miejsce, ludzi, studiować w innym języku. Chciała tego od lat i w końcu nadarzyła się możliwość.

Zrobiłam rozkład by zobaczyć jak będzie się rozwija sytuacja w każdym z miast. Przy Leuven pojawiły się dobre karty, Rycerz Buław, Gwiazda, ale z drugiej strony odwrócona Trójka Buław. Barcelona wyglądała całkiem dobrze: As Denarów, Księżniczka Denarów, minusem była odwrócona 10 Denarów. Ale przewaga tego ziemistego dworu wskazywała na korzyści jakie mogłaby mieć z pobytu tam.


-Najlepiej wygląda Madryt. Jest Szóstka Mieczy, a to mi pokazuje, że tam pojedziesz. Karty na Madryt są dobre, bo jest Umiarkowanie, nie zmarnujesz czasu, ale też będziesz się tam dobrze czuła i zachowasz równowagę między studiowaniem, a życiem towarzyskim. Przyjemnie może być. Chociaż możesz mieć tam więcej wydatków [nie pamiętam teraz jaka karta to pokazała - IX czy IV Denarów?]. Ale IX Kielichów pokazuje radość, spełnienie marzenia, miły czas. Leuven... - zamyśliłam się. Odwrócona Trójka Buław, jak przekazać informację, że tam się nie uda bez zniechęcania? - Sprawdź wszystkie formalności co do wyjazdu do Leuven. Może czegoś nie dopilnowałaś?




Uważaj na Grenadę, V Mieczy i IV Kielichów pokazują mi, że może ci tam być ciężko na początku, stremowana możesz być i żałować, a potem mogłabyś zacząć imprezować. Możesz mieć dość Grenady. Leeds - odwrócony Pustelnik i odwrócony Rycerz Denarów, możesz na początku mieć problemy z integracją, możesz czuć się odizolowana, samotna, skupiona na nauce, będziesz siedzieć w bibliotekach, trochę może cię to nudzić i możesz ostatecznie czuć się oszukana i rozczarowana (7 Mieczy), ale do pracy naukowej dobrze to wygląda. Grenada i Leeds to najgorsze opcje: za dużo imprez i za mało spotkań towarzyskich. Złoty środek to Madryt - całkiem możliwe, że spotkasz tam ciekawe i wartościowe osoby. Budapeszt - może cię to bardzo rozwinąć, będziesz świetnie rozporządzać swoim czasem. Królowa Denarów się pokazała, rozwiniesz się jako psycholog. Ale też Diabeł - napięcia mogą się pojawić, a na pewno nie będziesz się tam nudziła. As Kielichów - Budapeszt może cię zaskoczyć.


Na drugi dzień pisze do mnie smsa, że okazało się, że w Leuven konieczny jest język niderlandzki. I składa podanie do Madrytu, a na drugim miejscu Budapeszt. Budapeszt na drugim miejscu oznaczał, że ma mniejsze szanse się tam dostać, bo najważniejszy był pierwszy wybór. Dzwoni do mnie po tygodniu i się śmieje.
-Okazało się, że rozmowa kwalifikacyjna była po hiszpańsku! Gdy się dowiedziałam to cały stres ze mnie opadł i byłam na totalnym luzie.
-Ale myślałam, że angielski był najważniejszy?
- A ja przecież uczę się hiszpańskiego od pół roku i żeby płynnie mówić to jeszcze nie, no trudno – powiedziała – nie mam żadnych szans. Zero. Mogłam składać do Budapesztu, ale żałuję!

Po tym co usłyszałam zaczęłam mocno się zastanawiać nad tarotem. Co on mi pokazał? Dlaczego 6 Mieczy przy Madrycie? Czy coś źle odczytałam? Czy przeze mnie znajoma straci szansę na realizację życiowego marzenia? Tak jej na tym zależało. Było to dla niej bardzo ważne. Gdyby Budapeszt był na pierwszym miejscu to na pewno by ją tam przyjęli. A ja wyskoczyłam z tym Madrytem, dlaczego tarot nie przewidział, że będą wymagać tam płynnego hiszpańskiego, a nie średniozaawansowanego? Nie było o tym wzmianki w wymaganiach. Gdyby znajoma wiedziała, że kryterium będzie zaawansowany hiszpański to od razu złożyłaby do Budapesztu. 
Mijał czas. W międzyczasie zastanawiała się nad składaniem podania do Turcji. Bo to mało popularne miejsce i łatwo się dostać. Ale zrezygnowała. Gdy przyszły wyniki okazało się, że nikogo nie przyjęli do Madrytu. Sześć miejsc wciąż pozostało wolnych, gdyż żaden z kandydatów nie wykazał się wystarczającą znajomością hiszpańskiego. Ciężko mi było w to uwierzyć, że nie przyjęli ani jednej osoby. I dlaczego takie karty wyszły? 9 Kielichów przecież wskazuje na realizację planów.
 Po tygodniu dostaję smsa od znajomej: „PRZYJĘLI MNIE DO MADRYTU! MOGĘ JECHAĆ, TYLKO MUSZĘ DOSTARCZYĆ ZAŚWIADCZENIE O ZNAJOMOŚCI HISZPAŃSKIEGO NA POZIOMIE ŚREDNIO-ZAAWANSOWANYM B1". No i taka sytuacja. Komisja jednak zmieniła zdanie.
Tarot się nie mylił. Droga do Madrytu stoi otworem. I moja znajoma może tam spędzić rok studiując na tamtejszej uczelni. Może gdybym zrobiła bardziej złożony rozkład te trudności by się pokazały? W każdym razie same zaskoczenia. Na szczęście na końcu już tylko pozytywne.

środa, 11 marca 2015

Najlepsze i najgorsze polskie talie - osobisty ranking

Najlepsze i najgorsze polskie talie - osobisty ranking
W Polsce powstaje sporo talii tarotowych i dzisiaj będzie o nich. A przynajmniej o niektórych z nich. Mam w posiadaniu trzy polskie talie: Jaśniakowej i dwie Suligii. Napiszę dzisiaj o tych, których jeszcze nie mam, a które zwróciły moją uwagę:
1. Paradox Tarot - talia, która nie pozostawia obojętnym i wielu tarocistów chciałoby ją posiadać. Niby taka minimalistyczna, ale ma dużą siłę wyrazu. Czekam, aż zostanie wydana. Pracuje nad nią Radosław Kuleszewicz. 

2. Tarot Apokalipsy - nie wiem czy potrafiłabym z niego korzystać, ale jest niezwykle oryginalny i posiada bogate przesłanie, całkiem inne niż znane mi talie. A ja lubię taroty, które można zgłębiać, poznawać, których się trzeba uczyć, więc nie powinno dziwić, że ten mnie zainteresował. 

3. Tarot Droga - jako, że kiedyś próbowałam swoich sił w grafice tradycyjnej i ceramice, zdaje sobie sprawę jak pracochłonne mogło być wykonanie tej talii. Sama nie miałam cierpliwości do takiej pracy, więc szło mi słabo. Ale potrafię sobie wyobrazić ile zostało włożone wysiłku w stworzenie tych kart. Artystycznie są na bardzo wysokim poziomie. Bardzo lubię kobiecą energię tej talii, taką ziemską, trochę mroczną, głęboką. Ta talia jest bardzo yin.

4. Tarot Czterech Żywiołów - mam książkę autora, Janusza Wieloboba, i zaciekawiła mnie ta talia, bo z książki wyłania się obraz osoby głęboko uduchowionej. Jogina, ezoteryka, filozofa.

5. Tarot Nowego Eonu - Talia Krzysztofa Azarewicza - zapowiada się naprawdę ciekawie. Prace nad nią ciągle trwają.


A talie, które w ogóle mi się nie podobają i tym samym zyskały miano najgorszych talii:
1. Tarot Ariadny - estetycznie na tyle słabo, że nawet nie chciałoby mi się pownikać w sens kart i zamysł twórczyni. Chociaż zasadne jest pytanie: dlaczego powstała taka słaba talia? Szukając informacji o Małgorzacie Walickiej dowiedziałam się, że: (a) była numerologiem, (b) pracowała w EzoTV, (c) wiele osób było zadowolonych z trafności jej przepowiedni. Czyli może jest w tej talii jakiś potencjał, którego po prostu nie widzę?


2. Tarot Zbigniewa Jaśniaka - hmm może na żywo jest lepiej? A może talia ma głęboki przekaz, który rekompensuje stronę estetyczną? Zaintrygowała mnie brzydota tej talii i zaczęłam szukać informacji o twórcy. Dowiedziałam się jedynie, że Zbigniew Jaśniak nie ma nic wspólnego z Aleksandrą Jaśniak (autorką interesujących talii tarota). Co jest wyraźnie podkreślone na jej stronie internetowej. Dodatkowo ta talia jest koszmarem dla bezramkowców.


A jak u Was wygląda ranking polskich talii? Macie jakieś ulubione?

wtorek, 10 marca 2015

Prognoza na marzec dla Byków

Prognoza na marzec dla Byków
Wprawdzie już marzec się zaczął, jednak pomyślałam, że zrobię kilka rozkładów i prognozę dla Byków. Dlaczego ten znak? Z myślą o mojej siostrze, dla której marzec rozpoczął się pasmem rozczarowań [i pozytywnych zaskoczeń]. Czy ona i pozostałe Byki będą mogli liczyć na coś miłego w tym miesiącu? Na pierwszy ogień Byki z pierwszej dekady.

Ogólna atmosfera/dominująca energia: Trójka Buław oznacza, że będziecie otwarci na to, co nowe, chętni do poszerzania horyzontów, do zajmowania się czymś, czego nie robiliście wcześniej. Możecie myśleć o nowych wyjazdach, czy rozwoju nowej pasji. To też chęć ambitnej realizacji planów. Praca - Głupiec (odwrócony) - może się wydawać, że wszystko stoi na głowie. Natłok spraw, ludzi, zdarzeń, zadań do wykonania. Istne szaleństwo, w którego samym centrum jesteście Wy.. Przyda się dużo energii, by temu wszystkiemu podołać. Intensywnie.  Dla Byków narzekających na nudę będzie to dobry czas, bo nie powinno być nudno, zwłaszcza, że będziecie chcieć nowych wyzwań. Dla tych pragnących stabilizacji może to być nieco wyczerpujący okres. Pieniądze - Piątka Mieczy - straty. Nagłe, nieprzewidziane wydatki? Możecie być na minusie. Uważajcie na siebie, by w głupi sposób nie dopuścić do takiej sytuacji (np. jadąc bez biletu, czy przechodząc na pasach na czerwonym świetle - ostrożności nigdy za wiele przy tej karcie). Miłość - Rycerz Kielichów wskazuje na to, że w tej sferze będzie się wiodło. Miły czas z przyjaciółmi, ciepły partner obok. Nie będzie smutno. Dla samotnych Byków oznacza to dobry czas w relacjach, spotkania z kimś, komu na Was zależy. Może też wy poczujecie, że jesteście dla kogoś wsparciem i możecie służyć radą, zaopiekować się kimś, wspomóc w potrzebie.

Byki z drugiej dekady: energia miesiąca to Trójka Denarów (odwrócona) - u tych Byków z kolei dominować mogą trudności we współpracy z ludźmi spowodowane dużym poczucie własnej słuszności. I chęci wprowadzania Waszych pomysłów w życie bez konsultacji z innymi. Ale nie z powodu egoizmu, tylko raczej z powodu wysokiej oceny tych planów i chęci ich realizacji.  Praca: 9 Denarów (odwrócona) - tutaj przede wszystkim skupienie się na tym, co przyniesie korzyść, dążenie do zysku takie hmm nie zawsze z uwzględnieniem innych. Dobrze w marcu skupić się na relacjach i w miarę możliwości na empatii. Pieniądze - Koło Fortuny: może w tej sferze się poszczęścić i pojawi się nagły przypływ gotówki, lub możliwość zarobku. Marzec sprzyja sprawom finansowym. Ale nie oznacza to, że wystarczy biernie czekać aż pieniądze same będą wpływać na konto. To oznacza dobry czas do działania. Miłość - Dziewiątka Kielichów (odwrócona) - Byki mogą skupiać się na zaspokajaniu zachcianek, dobrym jedzeniu, na przyjemnościach...swoich. Ogólnie to może być dobry okres w życiu towarzyskim - imprezy, spotkania, czerpanie przyjemności z bycia z innymi. Single raczej nie będą zmierzać w kierunku czegoś poważnego. W związkach natomiast mogą się pojawić napięcia i zgrzyty. Ale tylko chwilowe. 

Dekada trzecia: ogólna energia do Rydwan - chęć zmian, ruchu, działania, poznawania nowych rzeczy. Może się obudzić w Was chęć na podróże, albo bardzo ambitne projekty. Energii będzie dużo i chęci do korzystania z przyjemnych stron życia, a także poszerzania horyzontów. Dobry czas na nową pasję - jeśli myśleliście o nauce fotografii, czy kupnie maszyny do szycia, to jest świetny moment na rozwój. Na fali energii Rydwanu możecie również chcieć podejmować ryzyko i brać się za ambitne przedsięwzięcia. Praca - Dwójka Kielichów oznacza, że w tej sferze możecie liczyć na udaną współpracę, dobry czas na podpisywanie umów, zakładanie spółek. Dobry czas na pracę z ludźmi, zwłaszcza jak opiekujecie się pacjentami szpitala psychiatrycznego i macie prowadzić zajęcia (tak siostro, w tej sferze powinno być dobrze). Pieniądze - Królowa Buław (odwrócona): Wasze upodobanie do przyjemności może się skończyć niekontrolowaną chęcią folgowania sobie i tym samym nadmiernymi wydatkami. Chęć sprawienia sobie czegoś miłego będzie się często pojawiać, jednak dobrze pamiętać o równowadze, żeby nie przeholować. Sama Królowa Buław nie mówi o stratach finansowych, ale bardziej o Waszym stosunku do tej sfery. A ta sfera wygląda dobrze. Miłość - Śmierć (odwrócona) - bez zmian. Samotne Byki raczej w marcu mogą takie pozostać, bo będą skoncentrowane na innych sprawach. Te w związkach czeka stabilny okres, chociaż małe zgrzyty mogą się pojawić.

Moi Mili, taka ogólna prognoza pokazuje tylko pewne ogólne energie jakie mogą się pojawić i towarzyszyć. Ale mam nadzieję, że tak czy siak będzie to dla Was pomocne.

poniedziałek, 9 marca 2015

Morgan-Greer idealny dla bezramkowców

Morgan-Greer idealny dla bezramkowców
Jakiś czas temu spotkałam się z Kasią (znaną jako Tafalarota) i jednym z elementów tego przemiłego spotkania była wymiana talii. Nie powinno nikogo dziwić, że od osoby, która jest bezramkowcem i wprowadziła nawet modę na bezramkowstwo, dostałam talię bez ramek. Czyli przepiękną talię Morgana-Greer'a. Idealna dla bezramkowców, bo już na starcie nie ma ramek ;)

Została ona opracowana na bazie dwóch talii, jednej bardziej, a drugiej mniej popularnej: RWS oraz talii Paula Fostera Case'a. Przeważnie można spotkać się z informacjami tylko o wpływach RWS, ale to właśnie P. F. Case wywarł wielki wpływ na Greer'a. Ten okultysta żyjący w XX w. napisał sześć książek o tarocie i wraz z Jesse Burns Parke stworzył własną talię. Nie odbiegała od projektu Ridera-Waite'a, poza tym, co Case uważał za poprawienie niedociągnięć i błędów Waite'a. Case bardzo poważnie podchodził do dywinacji i przestrzegał przed nadużywaniem tarotowej wyroczni.
Bill Greer pisze, że by stworzyć tę talię udał się na wieś i z dala od zgiełku i rozproszenia skupił się na swoim dziele. To co było najistotniejsze to kolory – nasycone, intensywne. To one miały zwracać uwagę i budzić emocje w odbiorcy jeszcze zanim zdąży wniknąć w symbole i zacznie analizować. Kolorystyka nie jest przypadkowa, ale wzorowana jest na instrukcjach Case'a.

Jeśli chodzi o estetyczną stronę, to talia jest jakby ulepszonym RWS. Nie mówię, że rysunki Pameli Coleman-Smith mi się nie podobają, ale chodzi o nową jakość jaką Greer w nich zawarł. Nazwałabym to wyrazistością. 
Większość kart nie odbiega od pierwowzoru, chociaż kilka różni się całkowicie. Greer stworzył wyjątkowo mrocznego i odpychającego Diabła, który kojarzy się z zapachem siarki i krwią niemowląt składanych w ofierze. Dziewiątka Mieczy również ma swoją specyfikę - trochę przywodzi na myśl Ósemkę Mieczy i te stany lękowe nie są tak wyraziście ukazane jak w RWS. Bardziej zablokowanie, niemożność wykonania żadnego ruchu, a nie stan zagrożenia, koszmary i bezsenność.

 Atutem tej talii jest to, że łatwo się ją czyta, przemawia do wyobraźni i intuicji. Podoba mi się innowacja w Kole Fortuny - ta tajemnicza ręka kręcąca kołem, ludzie na szczycie bawią się w najlepsze nieświadomi, że zaraz podzielną los kolegi, który spada i widzimy już tylko jego nogi. Słońce jest bardzo przyjemne. Kochankowie nietypowi, nie kojarzą się z wyborem, a po prostu z miłością. Najbardziej podobają mi się te karty:

Piątka i Dziesiątka Mieczy oraz Sąd Ostateczny to karty, które przykuwają uwagę swoją intensywnością i przekazem. Jest w nich coś mocnego. Jeśli chodzi o praktyczne informacje: bardzo solidne wykonanie. Dobra jakość. Podsumowując: świetna talia i warto ją mieć. Idealna zarówno dla początkujących, jak i dla zaawansowanych. Dodatkowo na zdjęciach można zobaczyć plus braku ramek - karty tworzą opowieść, jednak karta przenika w drugą, są całością.

czwartek, 5 marca 2015

Nowości! Tarot Lo Scarabeo

Nowości! Tarot Lo Scarabeo
Dzisiaj kilka słów o nowej talii - Lo Scarabeo Tarot. Kupiłam ją sobie, gdyż skusiło mnie to połączenie 3 talii w jednej - Tarota Marsylskiego, Ridera-Waite'a oraz Thotha. Moje trzy ulubione talie w jednej – taka kombinacja warta jest uwagi.
Talia nosi nazwę wydawcy, gdyż z okazji dwudziestolecia firma postanowiła stworzyć swoje własne narzędzie do dywinacji. Za pomysł odpowiada Mark McElroy, a za rysunki Anna Lazzarini.
Gdy poczytałam trochę o niej na wikipedii zrozumiałam dlaczego karty są narysowane w tak mocno komiksowym stylu, że przy niektórych obrazkach brakuje tylko chmurek z dialogiami. Otóż Anna Lazzarini skończyła szkołę komiksu w Mediolanie. Żeby nie było – podoba mi się ta komiksowość i słodkość. Jest to lekka talia, miła dla oka, przyjemna, pastelowa. Przypomina mi ona ilustracje do książki, w której naprawdę dużo się dzieje. Od radosnych zabaw i beztroskiego ugniatania winogron stopami, po mroczne porażki i krwawe miecze na ścianie.



 

Bardzo podoba mi się Kapłanka. Tak wyobrażam sobie Izydę – jest cała utkana z księżycowego światła. Delikatna i tajemnicza, ale wodnista – doskonałe medium i doskonała patronka wiedzy tajemnej.
Diabeł jest ciekawy – przejedzony i zblazowany. Nie chce mu się nawet być strasznym i te postaci przy nim, które powinien więzić wydają się być tam z własnej, nieprzymuszonej woli. On zaraz uśnie, już się lekko przechyla w lewo... 


Hierofant – jest w nim coś niepokojącego. Bardziej kojarzy się z groźnym strażnikiem, który wprowadza w tajemne misteria niż z duchownym. Karta bardzo ładna. Dostojny Hierofant budzi respekt.
Król Denarów – nie mógłby być bardziej dosłowny. Siedzi sobie na górze monet, niczym Sknerus McKwacz z Kaczych Opowieści. Za nim obfite winogrona dojrzewają oblane blaskiem zachodzącego słońca. Na pewno każdy z łatwością uchwyci przesłanie i żadna niepewność się nie pojawi, że chodzi tutaj o człowieka sukcesu. 


Interesujące równouprawnienie – zarówno Król jak i Królowa Mieczy trzymają w swoich dłoniach obcięte głowy. Królowa przestaje tym samym uchodzić za najzimniejszą kartę i ma równie chłodnego kompana. Chociaż te motylki nieco ocieplają jego wizerunek.
Bardzo podoba mi się Czwórka Mieczy przedstawiająca medytującego pana. Świetnie oddana idea odpoczynku i wyciszenia. Zatrzymanie pędu życia, złapanie oddechu. Nie kojarzy się z chorobą, ale z relaksem na łonie natury. Medytuje też Królowa Kielichów – bardzo ładna karta. Przez tą medytacyjną pozę czuję, że się mocno identyfikuję z tym archetypem. 


Ciekawa Siódemka Mieczy – kojarzy mi się ta scena z człowiekiem, który myśli, że już prawie osiągnął sukces, ale zaraz się okaże, że zaatakuje go kobra. Nie jest złodziejem, ale sprytnym (albo się przynajmniej za takiego uważa) człowiekiem, który nie zaplanował wszystkiego i prawdopodobnie nie przeżyje ugryzienia jadowitego zwierzęcia.

Mag mógłby być inny – przypomina postać z kreskówki, która zbiera energię by utworzyć magiczną kulę, którą zmiażdży przeciwnika. Nie podoba mi się też Czwórka Denarów – ten zamek jest za mały dla tego pana. Jak on tam wszedł przez te małe drzwi? Nie, bez sensu. Lazzarini się nie popisała tutaj. 


Oczywiście świadomie kupiłam tę talię i przejrzałam ją przed zakupem. Te mankamenty są malutkie, bo jednak całość mi się bardzo podoba. Ale nie mogę tylko chwalić bo to byłoby zbyt nudne. A talia jest bardzo ciekawa.

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger