czwartek, 12 marca 2015

O perypetiach związanych z pewną tarotową prognozą

Moja znajoma jest studentką na jednym z polskich uniwersytetów i chciała wybrać się na Erazmusa. Nie wiedziała tylko do jakiego miasta i poprosiła mnie o poradę. Wybrała 8 różnych uniwersytetów (Nijmegen, Leuven, Limerick, Leeds, Budapeszt, Madryt, Barcelona, Grenada). I kazała mi powiedzieć, gdzie najlepiej złożyć podanie. Erazmus to marzenie życia mojej znajomej. Bardzo chciała wyjechać na zagraniczny uniwersytet i odpocząć od Polski. Poznać nowe miejsce, ludzi, studiować w innym języku. Chciała tego od lat i w końcu nadarzyła się możliwość.

Zrobiłam rozkład by zobaczyć jak będzie się rozwija sytuacja w każdym z miast. Przy Leuven pojawiły się dobre karty, Rycerz Buław, Gwiazda, ale z drugiej strony odwrócona Trójka Buław. Barcelona wyglądała całkiem dobrze: As Denarów, Księżniczka Denarów, minusem była odwrócona 10 Denarów. Ale przewaga tego ziemistego dworu wskazywała na korzyści jakie mogłaby mieć z pobytu tam.


-Najlepiej wygląda Madryt. Jest Szóstka Mieczy, a to mi pokazuje, że tam pojedziesz. Karty na Madryt są dobre, bo jest Umiarkowanie, nie zmarnujesz czasu, ale też będziesz się tam dobrze czuła i zachowasz równowagę między studiowaniem, a życiem towarzyskim. Przyjemnie może być. Chociaż możesz mieć tam więcej wydatków [nie pamiętam teraz jaka karta to pokazała - IX czy IV Denarów?]. Ale IX Kielichów pokazuje radość, spełnienie marzenia, miły czas. Leuven... - zamyśliłam się. Odwrócona Trójka Buław, jak przekazać informację, że tam się nie uda bez zniechęcania? - Sprawdź wszystkie formalności co do wyjazdu do Leuven. Może czegoś nie dopilnowałaś?




Uważaj na Grenadę, V Mieczy i IV Kielichów pokazują mi, że może ci tam być ciężko na początku, stremowana możesz być i żałować, a potem mogłabyś zacząć imprezować. Możesz mieć dość Grenady. Leeds - odwrócony Pustelnik i odwrócony Rycerz Denarów, możesz na początku mieć problemy z integracją, możesz czuć się odizolowana, samotna, skupiona na nauce, będziesz siedzieć w bibliotekach, trochę może cię to nudzić i możesz ostatecznie czuć się oszukana i rozczarowana (7 Mieczy), ale do pracy naukowej dobrze to wygląda. Grenada i Leeds to najgorsze opcje: za dużo imprez i za mało spotkań towarzyskich. Złoty środek to Madryt - całkiem możliwe, że spotkasz tam ciekawe i wartościowe osoby. Budapeszt - może cię to bardzo rozwinąć, będziesz świetnie rozporządzać swoim czasem. Królowa Denarów się pokazała, rozwiniesz się jako psycholog. Ale też Diabeł - napięcia mogą się pojawić, a na pewno nie będziesz się tam nudziła. As Kielichów - Budapeszt może cię zaskoczyć.


Na drugi dzień pisze do mnie smsa, że okazało się, że w Leuven konieczny jest język niderlandzki. I składa podanie do Madrytu, a na drugim miejscu Budapeszt. Budapeszt na drugim miejscu oznaczał, że ma mniejsze szanse się tam dostać, bo najważniejszy był pierwszy wybór. Dzwoni do mnie po tygodniu i się śmieje.
-Okazało się, że rozmowa kwalifikacyjna była po hiszpańsku! Gdy się dowiedziałam to cały stres ze mnie opadł i byłam na totalnym luzie.
-Ale myślałam, że angielski był najważniejszy?
- A ja przecież uczę się hiszpańskiego od pół roku i żeby płynnie mówić to jeszcze nie, no trudno – powiedziała – nie mam żadnych szans. Zero. Mogłam składać do Budapesztu, ale żałuję!

Po tym co usłyszałam zaczęłam mocno się zastanawiać nad tarotem. Co on mi pokazał? Dlaczego 6 Mieczy przy Madrycie? Czy coś źle odczytałam? Czy przeze mnie znajoma straci szansę na realizację życiowego marzenia? Tak jej na tym zależało. Było to dla niej bardzo ważne. Gdyby Budapeszt był na pierwszym miejscu to na pewno by ją tam przyjęli. A ja wyskoczyłam z tym Madrytem, dlaczego tarot nie przewidział, że będą wymagać tam płynnego hiszpańskiego, a nie średniozaawansowanego? Nie było o tym wzmianki w wymaganiach. Gdyby znajoma wiedziała, że kryterium będzie zaawansowany hiszpański to od razu złożyłaby do Budapesztu. 
Mijał czas. W międzyczasie zastanawiała się nad składaniem podania do Turcji. Bo to mało popularne miejsce i łatwo się dostać. Ale zrezygnowała. Gdy przyszły wyniki okazało się, że nikogo nie przyjęli do Madrytu. Sześć miejsc wciąż pozostało wolnych, gdyż żaden z kandydatów nie wykazał się wystarczającą znajomością hiszpańskiego. Ciężko mi było w to uwierzyć, że nie przyjęli ani jednej osoby. I dlaczego takie karty wyszły? 9 Kielichów przecież wskazuje na realizację planów.
 Po tygodniu dostaję smsa od znajomej: „PRZYJĘLI MNIE DO MADRYTU! MOGĘ JECHAĆ, TYLKO MUSZĘ DOSTARCZYĆ ZAŚWIADCZENIE O ZNAJOMOŚCI HISZPAŃSKIEGO NA POZIOMIE ŚREDNIO-ZAAWANSOWANYM B1". No i taka sytuacja. Komisja jednak zmieniła zdanie.
Tarot się nie mylił. Droga do Madrytu stoi otworem. I moja znajoma może tam spędzić rok studiując na tamtejszej uczelni. Może gdybym zrobiła bardziej złożony rozkład te trudności by się pokazały? W każdym razie same zaskoczenia. Na szczęście na końcu już tylko pozytywne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger