środa, 1 lipca 2015

Pot, cierpienie, ból i łzy - oto 10 Mieczy

Dziesiątka Mieczy uchodzi za jedną z najtrudniejszych kart w tarocie. Nie bez przyczyny, w końcu mówi o ruinie, o tym, że plany biorą w łeb, że już gorzej być nie może. Ale ta karta wcale nie musi być aż tak przytłaczająca – to miecze, umysł, myśli, a zatem wiele tutaj zależy od tego, jak podchodzimy do życiowych załamań i jak radzimy sobie z niechcianymi zmianami. 

 10 Mieczy – zmiana boli, gdy kurczowo trzymamy się tego, co stare, a co się rozpadło.

Skoro jest As, musi być i Dziesiątka. As to początek, Dziesiątka to koniec procesu, faza spełnienia, to co było do osiągnięcia, zostało osiągnięte. Tak działa ten świat, że procesy się zaczynają i kończą, a my w tym szalonym tańcu rzeczywistości lepiej lub gorzej balansujemy uwikłani w emocje, relacje. Kończy się dzieciństwo, kończy się młodość, kończy się starość, kończą się choroby, znajomości, przyjaźnie związki. Wszystko co ma początek, musi mieć koniec. I ten koniec pokazuje 10 Mieczy. A najczęściej jest nam cholernie trudno się pogodzić z tym, że właśnie się coś rozpada. Dlatego ta karta jest taka bolesna. Tutaj nie ma odwrotu – koniec jest definitywny. Rozpad, rozstanie, przeciążenie smutkiem. Doszliśmy do punktu, w którym jest bardzo źle. Ta karta mówi o przeciążeniu emocjami, skłębieniu się i zagęszczeniu negatywnych emocji. 

To nóż wbity w plecy, zdrada, rozpad związku. To zawalenie się planów. Zerwanie z przeszłością, wszystko jest skończone. To mi się kojarzy z historią, którą opowiedziała mi znajoma. Zaczęło się od tego, że ktoś podpalił jej tuje. Niedługo potem wykryto u niej jakieś guzki na tarczycy, jej syn złamał dwie ręce, a jeszcze uwikłała się w proces sądowy z jedną firmą. Czas, kiedy wszystko idzie nie tak. Dziesiątki nie bez powodu są powiązane z Kołem Fortuny. To powinowactwo wiąże się też z tym, że 10 Mieczy mówi o czymś nagłym i czymś czego się nie spodziewamy.
To karta przeciążenia – na przykład informacjami/dokumentami, ogrom papierkowej pracy, nauki, to może być czas sesji dla studentów, kiedy już żadna nowa informacja nie może być przyswojona; jesteśmy już tak przepracowani, że pora odpocząć. W talii Thota astrologicznym odpowiednikiem jest Słońce w Bliźniętach. Zatem mamy tutaj utrudnienia w komunikacji, nieumiejętność porozumienia się.
To karta wewnętrznego bólu, zranienia, gniewu, smutku, rozżalenia. To przeładowanie jest tak silne, że już nie ma miejsca na więcej bólu. To punkt krytyczny sytuacji.
Strata. Bitwa, po której zostaną zgliszcza i pustka.
Trzeba odpuścić, ten człowiek na karcie nie wykona żadnego ruchu, gdyż jest dosłownie przygwożdżony do podłoża. Każdy ruch mógłby go dobić. Poza tym on nie ma siły na walkę, jest wyczerpany nieustannym napięciem i emocjami. To sygnał, że nie da się utrzymać porządku jaki panował do tej pory, zmiany muszą nadejść, chociaż są trudne i bolesne. Jest tu też przestroga, żeby w złości i gniewie nie niszczyć. 

To karta gwałtowna, nagła, zdarzenia mogą zaskoczyć.
Pokazuje człowieka, którego w ogóle nie obchodzą emocje innych. Znaczenie tej karty, jak zawsze, zależy od miejsce w rozkładzie i pytania. Toteż moje znaczenia to tylko przykłady, bo trzeba pamiętać, że tarot jest żywą księgą, a nie schematycznym podręcznikiem. Różne talie, różne rozkłady, różne pytania, różne karty obok - to wszystko składa się na kontekst odczytania danej karty.
Co powiedziałaby 10 Mieczy: pogódź się z sytuacją, obejmij swój smutek, obejmij swój gniew, zaakceptuj to, daj sobie czas na przeżycie tych wszystkich emocji.
W odwróceniu karta pokazuje, że najgorsze już minęło. Będzie już tylko lepiej.
W sprawach zdrowotnych – bardzo często pokazuje dolegliwości pleców/kręgosłupa. Często pokazuje mi silny, ostry, gwałtowny ból pleców – ale przy tej karcie ból nie jest chroniczny, pojawia się i po jakimś czasie ustępuje. Czasem wskaże na operacje. Może też mówić o utracie przytomności.
W związkach – rozpad relacji, nie ma żadnej szansy na odbudowę, a przynajmniej nie na starych warunkach.
Praca – skomplikowana sytuacja, konflikt interesów, przeciążenie. Nieszablonowe wyjście może być najlepsze.

RWS – obrazek niezbyt przyjemny, ale spójrzcie na rękę mężczyzny – palce ułożone są w kształt papieskiego błogosławieństwa. Taki sam gest widać u Hierofanta, a w odwróceniu u Diabła. Hierofant i mężczyzna z 10 Mieczy noszą bardzo podobne ubranie. Czy to przypadek? Nie. Postać na 10 Mieczy to właśnie bohater piątego wtajemniczenia. Co to może oznaczać? Czy wskazuje to na to, że jest to dla nas nauka? I skomplikowane doświadczenia wzmacniają nas i wzbogacają o nową wiedzę? Nawet Hierofant leży w bezruchu – zmiany nie omijają nikogo? A może to symbol nadziei i opieki sił wyższych, nawet gdy sytuacja wydaje się tragiczna.


Thot – do podsumowania tej karty pasuje mi cytat z ksiązki A. Jodorowskiego: „Intelektualisto, naucz się umierać.” A. Crowley podkreśla pozytywną stronę tej karty – na wszelkich zgliszczach da się zbudować coś nowego, zawsze jest nadzieja na przemianę, odbudowę, rozwój. Karta mówi o pomieszaniu, oderwaniu od rzeczywistości. Kreatywne impulsy są stłumione, korupcja, słabość. Mocno intelektualna karta, w przeciwieństwie do RWS, gdzie mimo żywiołu powietrza karta opisuje głębokie emocje. Crowley powiązał kartę z 43 Hexagramem I Ching:

Stoisz przed ostateczną przeszkodą, którą trzeba pokonać jednym ostatecznym zdecydowanym "rzutem na taśmę". Księga Przemian porównuje też ten moment z atakiem wrogów, kiedy nie ma czasu, by się zastanawiać, tylko trzeba wszystkie siły rzucić, by ich pokonać. Zadanie jest wybitnie praktyczne: musisz się zmobilizować, zebrać wszystkie swoje siły - i wykonać swoje zadanie właśnie teraz, bo "później" już będzie za późno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger