poniedziałek, 21 grudnia 2015

Przesilenie, projekty, życzenia..

Przesilenie, projekty, życzenia..
Moi Mili dziś najdłuższa noc w roku – zimowe przesilenie (punkt kulminacyjny ok 5.48), jeśli uwielbiacie podążać za naturalnymi cyklami przyrody, to właśnie dobry czas na wewnętrzne odrodzenie i poszukanie łączności z uzdrawiającą siłą, która jest w każdym z nas. 


Ostatnio posty są rzadziej, bo raz, że tranzyty Saturna, dwa, że sporo różnych innych projektów robię i mam nadzieję, że niebawem się podzielę owocami tych działań. Póki co zapraszam do lektury mojego artykułu o tantrze, który ukazał się w najnowszym Czwartym Wymiarze, a już niedługo inny mój artykuł w Nieznanym Świecie. 
A jeśli w dalszym ciągu czujecie niedosyt :) to zapraszam do czytania mojego nowego bloga, który się bardzo powoli rozwija - trochę o psychologii, duchowości, magii, ezoteryce link - chaos kontrolowany. 

Cudownego przesilenia Moi Mili <3 

A czy ty nakarmiłeś swoje demony?

A czy ty nakarmiłeś swoje demony?
Praca z cieniem to dość ważny element rozwoju duchowego. Wiele lat zajęło mi zrozumienie, że by coś w tej materii osiągnąć należy mieć mocne ego – inaczej przytłoczeni przez deficyty, smutki, żale, troski wpadniemy w sidła neurozy, depresji czy innego szatana. Brutalna prawda wygląda tak, że tylko my sami możemy osiągnąć nirwanę – nikt za nas tego nie zrobi. Tak samo tylko my sami możemy pracować ze swoim cieniem i deficytami. Terapeuta, guru (czy jak to mówi Śri Maharishi Mirek - „Dołu”), może dać wsparcie, pokierować, ale praca zawsze zależy od nas. Jeśli się z tym zgadzacie, to będziecie zachwyceni książką Tsultrim Allione „Nakarmić swoje demony”.
Tslutrim Allione jest nauczycielką buddyjską od lat związaną z nurtami wadżrajany. Jej życie nie było usłane różami – śmierć dziecka, rozwód, śmierć męża, z tym wszystkim musiała się zmierzyć. A jednocześnie nigdy nie straciła z oczu duchowej ścieżki. W najtrudniejszym momencie swojego życia, gdy przechodziła żałobę po stracie córki, napisała książkę o kobietach w buddyzmie – tych znanych i tych zapomnianych. I po wielu latach wydała kolejną książkę – psychologiczny poradnik oparty na starożytnej buddyjskiej praktyce. Można się czepiać, że pop buddyzm, że to Wielkie Nauki, które wchodzą do mainstreamu i że jak to tak można buddyzm popularyzować i rozrzedzać. Można się czepiać, że buddyzm to nie psychologia, tylko soteriologia – nie chodzi w nim o poprawę samopoczucia! Chodzi o całkowite wyzwolenie z kręgu narodzin i śmierci, a nie lepsze warunki i komfort w sansarze. Można się czepiać, ale ja nie będę, bo według mnie książka jest ŚWIETNA i zasługuje by napisać to caps lockiem.
demons

Lama Tslutrim Allione mówi, że my na Zachodzie wciąż z czymś walczymy – walczymy z anoreksją, bulimią, alkoholizmem, depresją, rakiem, lękiem, traumą, chorobą. I na wielu nekrologach można przeczytać: „przegrał długą walkę z chorobą”. Co świadczy o tym, że ta strategia nie jest wcale skuteczna. I jej propozycja polega na tym, by te demony karmić, zamiast walczyć i próbować je stłumić, zniszczyć, odciąć. Ta walka przypomina odcinania głowy hydrze – na jej miejsce wyrasta pięć kolejnych. I tak się to kręci.
Demony są czymś nietrwałym, ale mocno do nich lgniemy – może nie potrafimy sobie wyobrazić siebie bez nich? Czym są te demony? Konieczny jest dłuższy cytat z owej książki:
Nasze demony to nie starożytne gargulce rodem z XI-wiecznego Tybetu. To nasze troski, nasze życiowe problemy, które nie pozwalają nam doświadczyć wolności. Może to być konflikt z partnerem, strach przed lataniem samolotem albo uczucie niezadowolenia, którego nas ogarnia, gdy patrzymy na siebie w lustrze. Twoim demonem może być lęk przed porażką, uzależnienie od papierosów, alkoholu, pornografii albo pieniędzy. Twój demon może napełniać cię lękiem przed porzuceniem albo sprawiać, że ranisz najbliższe ci osoby. Osoba cierpiąca na bulimię nosi w sobie demona, który ciągle domaga się słodyczy albo tłustych potraw. Demon anoreksji mówi, że jeśli coś zjesz, to znaczy, że poniosłaś klęskę i że nigdy nie będziesz wystarczająco szczupła. Demon lęku przekonuje, że nie możesz wjechać na ostatnie piętro wysokiego budynku albo wyjść na spacer po zmroku.
Większość ludzi powie zapewne, że nie wierzy w demony, ale to słowo jest w powszechnym użyciu, a kiedy je słyszymy, wiemy, co oznacza. Na przykład zazdrosna osoba mówi o swoim „demonie zazdrości”. Używamy określenia „ciągle dręczą go jakieś demony”. Często słyszymy też, że ktoś „zmaga się ze swoimi demonami” lub że weterani wojenni „toczą walkę z demonem stresu pourazowego”.
Tak naprawdę demony są częścią umysłu, a to oznacza, że nie są obdarzone niezależną egzystencją. Mimo to zajmujemy się nimi tak, jakby były rzeczywiste, wierzymy, że istnieją naprawdę – spytajcie o to kogoś, kto zmagał się ze stresem pourazowym, z nałogiem albo lękiem. Demony dają o sobie znać bez względu na to, czy je prowokujemy, czy nie. Dla umysłu demony są rzeczywistością, więc podejmujemy z nimi walkę. Zazwyczaj nawyk walki z dostrzeganym problemem dodaje demonowi sił zamiast go osłabiać. Tak naprawdę demony wywodzą się z naszej skłonności do tworzenia polaryzacji. Gdy zrozumiemy, jak pracować z potrzebą zdobycia przewagi nad domniemanym wrogiem, ze skłonnością do postrzegania wszystkiego w kategoriach albo-albo, uwolnimy się od demonów, bowiem usuniemy ich przyczyny.
To podejście jest świetne. Tsultrim Allione nie wlepia człowiekowi numerka z serii ICD-10, nie mówi o chorobach, ale o tym, że wszystko co przechodzimy wiąże się z naszym wewnętrznym procesem, nad którym sami możemy cały czas pracować. Metoda to w wielkim skrócie wizualizacja demona i karmienie go tym, czego akurat od nas potrzebuje. Polecam sięgnąć i zapoznać się każdemu. Tslutrim Allione przypomina, że w końcu wszystko jest niczym sen, nietrwałe jak mydlana bańka i dlatego nie ma problemu by to, co jest demonem, zamieniło się w chroniącego nas strażnika.
Tsultrim Allione, Nakarmić swoje demony, wyd. Berckana, Warszawa 2014.
buddhisthell

środa, 2 grudnia 2015

Krótkie rozkłady pomocne przy podejmowaniu decyzji

Krótkie rozkłady pomocne przy podejmowaniu decyzji
Ostatnio był bardzo duży rozkład, to teraz dla równowagi coś krótszego. Jakiś czas temu wpadła mi w ręce książka Jamesa Ricklefa „Tarot – Get The Whole Story. Use, Create And Interpret Tarot Spreads”, w której jak tytuł wskazuje, jest sporo różnych rozkładów. Bardzo lubię rozkłady pomagające podjąć decyzję, dlatego wybrałam dwa proste i krótkie. Pierwszy to rozkład nazwany mało finezyjnie „Decyzja” i robimy go, gdy nie wiemy co robić. Wyciągamy 3 karty:
1. Pierwsza powie o korzyściach, zaletach, tym, co będzie pozytywne i sprzyjające, gdy tak postąpimy. O tym, co przemawia za działaniem.
2. Pomocnicza karta, z której uzyskamy dodatkowe informacje. Decydujący czynnik.
3. To, co przemawia przeciwko tej opcji, jakie poniesiemy straty, minusy.

Ricklef opisuje korzystanie z tego rozkładu aż na 9 stronach! Chętnym polecam zajrzeć do książki, bo na konkretnych przykładach wyjaśnia jak interpretować poszczególne pozycje.

Drugi rozkład to "In i Jang". Jeszcze krótszy, bo wyciągamy tylko dwie karty. Jedna symbolizuje zasadę żeńską – in, druga męską – jang. Jest pomocny przy decyzji, tak samo jak poprzedni. Ricklef proponuje by przy tym rozkładzie zadać sobie następujące pytania w odniesieniu do pierwszej i drugiej karty:
1.  czego powinienem się pozbyć w odniesieniu do tej sytuacji? Jakie zachowanie zmienić? Jakie działania podjąć? Co robić?
2. Co pozostawić bez zmian? Co zatrzymać? Jakie zrozumienie i nauka płyną z tej sytuacji? Co mi to daje? Czego nie robić?
Innym sposobem analizowania tego rozkładu jest odniesienie do takich pytań:
1. Czego się nie spodziewam? Co może mnie zaskoczyć?
2. Czego oczekuję?

wtorek, 1 grudnia 2015

Rozkład XII Domów Zodiaku

Rozkład XII Domów Zodiaku
Rozkład „XII domów Zodiaku” jest tak stary, że ciężko rozgryźć kto i kiedy go wymyślił. Jest to dosyć duży rozkład, więc minusem jest to, że zajmie nam cały stół. Ale warto się z nim zapoznać.

Co to za tajemnicze domy? Niedawno powiedziałam znajomemu, że ma Słońce w XII domu, a on myślał, że gadam od rzeczy: "W którym domu? Gdzie? Mam dużo światła w mieszkaniu, ale Słońce?.."
W wielkim skrócie o domach: horoskop, kosmogram (radix), jest graficznym przedstawieniem obrazu nieba na dany moment - na przykład narodzin. Ten kosmogram podzielony jest na 12 części, czyli domów. Każda z nich posiada swoje specyficzne znaczenie.

Uczę się astrologii i wciąż wiele przede mną. To, co zdążyłam zaobserwować to brak jednomyślności wśród autorytetów astrologicznych odnośnie znaczeń domów i ich roli. Są po prostu różne szkoły astrologii – jeśli myśleliście, że jest jedna uniwersalna astrologia, to zapomnijcie o tym! Jeśli zgłębiacie astrologie, to z łatwością przypiszecie znaczenie domów do tego, jakiego używacie i jakie czujecie. Jeśli nie, to podaję zestaw, który proponuje Alicja Chrzanowska w swojej książce, która powinna nosić nazwę „Wszystkie możliwe rozkłady tarota, nawet takie o jakich nawet nie pomyśleliście”. Zamiast tego nazywa się po prostu skromnie „Rozkłady”. Jest to dobra książka i godna polecenia. Oczywiście tworzenie własnych rozkładów jest też świetne, jak i nie stosowanie żadnych, a po prostu wyciąganie kart. Jak kto woli, nie ma przecież w tarocie dogmatów i to jest w nim najpiękniejsze. 

Rozkład astrologiczny może być idealny do analizowania siebie, swojej osobowości, możliwości, potencjałów. Innym jego zastosowaniem jest prognoza – jak różne sfery życia w najbliższym czasie (Chrzanowska podpowiada, że w ciągu najbliższego roku i że najlepiej go stosować pod koniec roku kalendarzowego) będą się realizowały, co się będzie działo. Możemy wyciągnąć Sygnifikator – kartę, która nas symbolizuje, albo zrezygnować i uznać, że pierwszy dom będzie pełnił funkcję sygnifikatora. Żeby się nie bawić w astrologicznego guru przedstawiam znaczenia kart na podstawie książki Alicji Chrzanowskiej (z maleńkimi uzupełnieniami). Poszczególne pozycje są kolejnymi domami:
1. zarys osobowości człowieka, samoocena. Dom pierwszy to ja, jak mnie odbierają ludzie, moja persona, ciało, siły witalne, wygląd.
2. To moje pieniądze, dobra, zasoby, stan posiadania.
3. To relacje z najbliższym otoczeniem, rodziną, komunikowanie się z innymi, przekaz informacji, krótkie podróże.
4. Sytuacja w domu rodzinnym, poczucie bezpieczeństwa w życiu.
5. Sposoby spędzania wolnego czasu, szersze kontakty towarzyskie, seks, flirty, relacje z własnymi dziećmi, przyjemności, zabawa.
6. Zdrowie i praca, relacje między sprawami zawodowymi a życiem rodzinnym. Choroby. Obowiązki.
7. My i nasze wszelkiego rodzaju relacje partnerskie – biznesowe, romansowe, romantyczne. Małżeństwo. Życie wśród ludzi. Osoby, z którymi wchodzimy w relacje czy to pozytywne, czy negatywne.
8. Nieświadomość, to, co wpływa na człowieka bez jego udziału, sprawy ukryte.
9. Wykształcenie wyższe, rozwój intelektualny, dalekie podróże, życie umysłowe, duchowe, religijne, postawa życiowa.
10. Status społeczny i zawodowy, aspiracje życiowe, dążenia, rokowania dotyczące zawodowej kariery, nagrody, wyróżnienia.
11. Układy przyjacielskie, spełnianie marzeń, pomaganie innym.
12. Sprawy karmiczne, przeznaczenie, wrażliwość, uzdolnienia i predyspozycje. Nieświadome lęki, emocje, trudności. To, co wypieramy; cień.
Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger