czwartek, 21 lipca 2016

Tarot i inne używki?


Czy nie pamiętasz kiedy ostatni raz miałeś/miałaś dzień bez tarota? Często o nim myślisz i mówisz? A Twoje życie koncentruje się wokół wróżb do tego stopnia, że nie potrafisz podjąć żadnej decyzji bez konsultacji z kartami/wróżką? Zadajesz to samo pytanie co tydzień/co miesiąc? Albo z jednym i tym samym pytaniem idziesz do pięciu różnych wróżek? Jest to Twoja obsesja, bez której nie potrafisz już żyć? Pytasz tarota o wszystko, nawet o błahostki, bo odczuwasz rodzaj kompulsji (no po prostu musisz i już!). Wydajesz na wróżby ostatnie pieniądze? Idziesz z tym samym pytaniem do tylu konsultantów, aż uzyskasz odpowiedź, jaka Cię interesuje? A może jesteś uzależniony, hm?


Uzależnienie od tarota można wyjaśnić na poziomie psychologicznym. Nie jest to jednostka chorobowa taka jak alkoholizm, czy narkomania. Już bardziej przypomina uzależnienie od miłości popychające ludzi do toksycznych związków, z których nie mogą się wydostać, bo przysporzyłoby im to niewiarygodnie dużo cierpienia. Aż tak źle to wygląda? Kryje się za tym jakiś deficyt, jakaś emocjonalna próżnia, demon lęku i bezbronności, nieumiejętność zarządzania własnym życiem, obawy przed podejmowaniem decyzji. To wszystko powoduje, że pojawia się skłonność by ktoś inny/coś innego decydowało za nas. Tak jest prościej. Tarot nam powie co robić, jak żyć i mamy spokój. Pojawia się poczucie bezpieczeństwa związane z odzyskaniem kontroli nad naszym życiem. Wiemy co będzie, jak potoczy się nasz los, świat staje się bezpieczny i przyjemny. Tylko, że po odłożeniu kart problemy wracają i rzeczywistość wciąż nas uciska niczym gliniany garnek. Problemy ciągle są problemami, życie ciągle jest do bani. I tak historia zatacza koło a my nie wiadomo kiedy stajemy się uzależnieni.

Dobrze jest zastanowić się nad tym dlaczego idzie się do tarocisty. Czy z poczucia ogromnego lęku i braku kontroli nad życiem, czy może po to by to życie usprawnić i ulepszyć? By uspokoić się odnośnie przyszłości, czy po to by lepiej zarządzać teraźniejszością? By ktoś nam powiedział co robić i jak żyć, czy po to by nam pokazał opcje i możliwości, by łatwiej było nam podjąć decyzje?
Podejmowanie decyzji jest bardzo trudne. Zwłaszcza jak już się kiedyś podjęło jakąś i okazała się do bani. Nic dziwnego, że decydowanie o własnym życiu staje się wówczas trudniejsze – przecież nikt nie chce, żeby było gorzej! Tarot, astrologia czy wahadełko, to narzędzia, które mogą świetnie pomóc, ale nie podejmując za kogoś decyzje, tylko pokazując różne opcje i możliwości, by człowiek sam sterował swoim życiem. Inaczej łatwo się uzależnić od kogoś/czegoś i zamiast osiągnięcia komfortu mamy kolejną kompulsję – tarotoholizm, astroholizm, wahadłoholizm itd. Dający nam poczucie kontroli, bezpieczeństwo i sprawiający, że ten demon lęku się uspokaja choć na moment. Niestety najczęściej takie uzależnienia dotyczą osób z nerwicami, bądź neurotyków, dlatego bywa, że korzystniejsza niż sama porada jest w takim przypadku terapia.

Kluczem do opanowania tego uzależnienia jest trochę dystansu i luzu. I chęć, by wziąć życie w swoje ręce, przeżywać je w pełni ze wszystkimi konsekwencjami, cieszyć się każdym dniem i zakotwiczać się w teraźniejszości. Być tu i teraz, medytować, ćwiczyć tai chi. Tarota i astrologii używać po to, by żyć pełniej i szczęśliwiej tu i teraz, by wiedzieć, które opcje są najbardziej korzystne, kiedy jest dobry czas na coś, a kiedy lepiej się wstrzymać. A nie po to by oddać kierowaniem naszym życiem talii kart, czy horoskopowi. Nie o to chodzi w ezoteryce i duchowym rozwoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger