sobota, 23 lipca 2016

Tarot inaczej. Recenzja „Tarot. The Open Reading” Yoava Ben-Dova

Jak na miłośniczkę tarota marsylskiego zdecydowanie za mało miejsca poświęcam tej cudownej talii. Postanowiłam to nieco zmienić i odkryłam, że nie było jeszcze recenzji książki, którą mam już od dawna. W pisanym grubo ponad rok temu poście obiecałam, że recenzja będzie i... zapomniałam o tym. Ale książka jest tak dobra, że należy jej się porządna recenzja. 

Yoav Ben-Dov to postać, która ma za sobą lata kariery akademickiej i pracy naukowej. Jednak bardziej ciekawe jest jego zainteresowanie tarotem. Uczył się u samego A. Jodorowskiego i wpływ tego pana jest u niego bardzo mocno widoczny. Ben-Dov przedstawia w tej 259-cio stronnicowej książce swoją metodę, którą streszcza w trzech punktach: 1. Karty tarota nie mają ustalonych i niezmiennych znaczeń, które można wykuć; 2. miejsce karty w rozkładzie nie ma stałego znaczenia, a zmienia się w zależności od układu kart; 3. nie interpretujemy każdej karty oddzielnie, ale patrzymy na całość. Innymi słowy zawsze istotny jest kontekst, to jakie karty są obok siebie i jakie było pytanie. Za każdym razem ta sama karta może pokazywać całkiem inną historię i odsłaniać specyficzne znaczenia właściwe tylko i wyłącznie danej sytuacji. Nie zaleca on też trzymania się jednego, zafiksowanego rozkładu, bo może się okazać, że przy danym pytaniu trzeba znany nam rozkład przeczytać już nieco inaczej.
tdm Dodal
No i trzeba przyznać, że Ben Dov nie odkrywa Ameryki. Już na kursie Suliga nas uczył, że tarot to „twórcza wyobraźnia” i nie mamy lecieć książkowym znaczeniami, a się otworzyć na to, co widzimy i dać się ponieść fantazji. Czytać obrazy i symbole i słuchać tego, co nam podpowiada intuicja. I raczej robi tak każda wróżka i tarocistka. Widzi układ kart i po prostu wyciąga z niego historię. Co zatem jest unikalnego w metodzie Ben Dova? Może to, że zamiast klepać utarte formuły, pokazuje jak inaczej można spojrzeć na kartę? Zrobił już to Jodorowsky, który w podobny sposób czyta karty. Np. Papieżyca to może być aktorka przygotowująca się do występu na scenie (na kolanach trzyma tekst, który sobie powtarza). Ben Dov podaje receptę na każdą kartę pokazując jak można ją inaczej ugryźć. Z jednej strony to przydatna podpowiedź, z drugiej można za bardzo się przywiązać do jego odpowiedzi i wpaść w schemat zamiast pójść drogą „open readingu”. Nie jest lekko znaleźć balans.
Tym, co wyróżnia Ben-Dova od innych tarocistów jest jego odejście od typowych znaczeń RWS. I jasne, że nie jest to też jakoś specjalnie unikalne, bo już Jodo odszedł od RWS, a przed nim sporo innych tarocistów. Ale Ben-Dov zrekonstruował sobie talię marsylską Nicholasa Converta (1760) i to na niej opiera swoje interpretacje. A podstawowa różnica dotyczy oczywiście małych arkanów. Rider-Waite-Smith to talia uchodząca za kultową, szablonową i stanowiąca bazę. Jednak sporo tarocistów uważa, że Arthur Waite zniszczył tarota i sprawił, że coś się w nim zepsuło. Tacy tarociści próbują znaleźć swój własny sposób na odczytanie kart, czasem całkiem inny od RWS, a czasem nieco podobny.
tdm Dodal
Ben-Dov odnajduje w symbolach owej marsylskiej talii swoje własne znaczenia. Na przykład Piątka Kielichów według niego pokazuje połączenia z innymi ludźmi, umiejętności społeczne, zdolność do tworzenia przyjaźni, rozwijającą się grupę. A to wszystko dlatego, że kielichy to emocje, uczucia, relacje, a na karcie mamy 5 stabilnych kielichów połączonych rozwijającymi się kwiatami. Żadnego śladu straty i smutku! Piątka Mieczy to przełom, wyjście poza swoje własne ograniczenia, kierowanie się swoją własną drogą bez względu na przeszkody i trudności, ale też narzucanie swojej woli innym. Wszystko dlatego, że piątki są aktywne, a miecz na karcie sprawia wrażenie jakby torował sobie drogę przez te inne miecze przełamując bariery. Nie ma tu nic na temat porażki, czy pyrrusowego zwycięstwa! Ważne są żywioły, liczby, układ symboli i rośliny, które mogą pokazać, że coś rozkwita, albo więdnie.
Ben-Dov podkreśla, że dobrze jest poznać symbole, ponieważ uruchamiają one głębsze, nieświadome warstwy umysłu tarocisty i pozwalają dotrzeć do odpowiedzi, które już tam są. I tu dobrze się uwidacznia psychologiczne podejście tego tarocisty. Nie mówi o astralu, czy ciałach subtelnych, o tym, że tarocista wchodzi w energie klienta, ale u niego jest to dosyć psychologiczne. I ok, ma prawo. Według niego znaczenia kart się zmieniają, bo tarocista za każdym razem podchodzi z innym stanem emocjonalnym do klienta, który też ma swoją unikalność. Te symbole to ubiór, pozycje ciała, kolory, pogoda, atrybuty, mowa ciała, liczby – wszystko na karcie jest symbolem. 
Książka doskonale porządkuje wiedzę o tarocie i daje fajną mapę. Mogą ją czytać zarówno osoby zaczynające przygodę z tarotem,  jak i te bardziej zaawansowane.
Niebezpieczeństwa jakie niesie bycie fanem tej książki, to zbyt wierne naśladownictwo i wpadnięcie w schematyzm (a przecież cały czas Ben-Dov mówi, żeby się na niczym nie fiksować!). No i też należy uważać, by wymyślanie historii nie stało się intelektualno-psychologicznym tworzeniem opowieści. A w tarocie chodzi o połączenie z subtelniejszym wymiarem rzeczywistości na poziomie całkiem innym niż głowa/intelekt. Moim zdaniem głowę należy wyłączyć siadając do kart, bo za dużo myślenia może tylko skomplikować sprawę.
tdm Dodal
Plusy: bardzo mądra, inspirująca i ciekawa książka.
Minusy: brak.
Dla kogo: dla tych, którzy chcą odpocząć od RWS. No i znają język angielski.
Yoav Ben-Dov, Tarot. The Open Reading, 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger