poniedziałek, 19 czerwca 2017

Dzień dobry, Saturnie!

Dzień dobry, Saturnie!

Tam, gdzie w horoskopie położony jest Saturn, najczęściej odczuwamy najwięcej lęku, niepokoju i bólu. Jeśli ten Saturn jest usytuowany harmonijnie, wówczas nie ma problemu. Gorzej, gdy tworzy napięciowe aspekty (kwadratura, opozycja, koniunkcja) z istotnymi elementami kosmogramu (planetami indywidualnymi, osiami). Osobę tak naznaczoną przez Kosmos nazywam Saturnikiem i poświęciłam już sporo postów zgłębianiu saturnicznej osobowości (zob. Saturniku,powstań z kolan!, Saturniku, naucz się odpoczywać).
Większość osób odczuwa w swoim życiu mniejszy lub większy lęk w różnych sytuacjach. To normalne. Jedynie osoby zaburzone, np. psychopaci, są całkowicie pozbawione tego typu emocji. A Saturnik uważa, że on się boi bardziej, częściej i mocniej niż przeciętny człowiek. Bo Saturnik patrzy na świat przez krzywe zwierciadło i często wydaje mu się, że on jest w ogóle bardziej. A inni to nie. Inni mają fajniej, lepiej, a on tylko się męczy. Jakie zatem Saturnik tworzy zniekształcenia poznawcze, czyli swoje osobiste krzywe zwierciadło, poprzez które „podziwia” rzeczywistość?


Saturnik czarnowidz
Ten typ jest mistrzem świata w tworzeniu negatywnych scenariuszy. Jego mottem życiowym jest: „jeśli coś ma pójść źle, to pójdzie jeszcze gorzej” i „kanapka zawsze spada na podłogę posmarowaną stroną”. Zawsze wybiera najgorszy scenariusz, bo, jak sam powie, chce uniknąć rozczarowania, bo przecież te pozytywne są tylko w bajkach Disneya. Nikt tak doskonale jak on nie wymyśla milionów powodów by nic nie robić, bo przecież nie warto, bo się nie uda. Nic nie warto, bo przecież life is a bitch, and then you die, wszyscy umrzemy, a życie jest małą ściemniarą, francą, wróblicą, cwaniarą.
Taki Saturnik wie, że ludzie go ocenią negatywnie, wie, że zrobi złe wrażenie, że powie coś nudnego, że wszyscy będą mieli go dość. On po prostu wie. Potrafi wybierać opcje bezpieczne i nie podejmować wyzwań, bo zawsze ma na horyzoncie jakąś katastrofę, albo czuje, że nic dobrego nie wyjdzie. 

Saturnik telepata
Ten typ zachowuje się jakby miał w sobie dar czytania w myślach. I byłoby ok, gdyby nie to, że najczęściej nie ma takiego daru, tylko wydaje mu się, że wie, co inni myślą na jego temat. Zakłada, że wszyscy (bo najczęściej łączy się to z typem Saturnika maksymalisty) go ocenią źle, skrytykują, pomyślą, że jest idiotą, że na niczym się nie zna, że wysławia się kiepsko, że jest brzydki, pryszczaty i ma tłuste włosy.
On patrzy w twarz człowieka i czuje, że wie, że ten człowiek go ocenia. Że na pewno uważa go za smutnego nudziarza, który wygląda dziwnie i nie umie się zachować. Ten Saturnik zapomina o tym, że ludzie dosyć często mają gdzieś drugą osobę i są tak samo skoncentrowani na sobie, jak każdy. A nie na tym, by jak najbardziej zlustrować i prześwietlić drugą osobę. Nikogo aż tak mocno nie obchodzimy, jak się Saturnikowi wydaje. To powinna być afirmacja dla Saturnika telepaty do zapisania przy łóżku.


Saturnik maksymalista
Ten Saturnik nadużywa w swoim myśleniu słowa: „wszyscy” i „każdy”. Chce by wszyscy go lubili, chce by każdy był zadowolony. Wystarczy, że znajdzie się jedna osoba, która go nie lubi i to jest dla niego oznaka, że jest nic nie wart i powinien schować się pod kamień. Wystarczy, że raz mu coś źle pójdzie i on wpada w czarną rozpacz, bo przecież zawsze powinno być dobrze. On widzi świat w sposób czarno-biały upraszczając nie godząc się na to, że może istnieć coś pomiędzy. Musi jak najbardziej perfekcyjnie wykonać pracę, bo inaczej życie nie ma sensu. Jeśli zrobiłby ją po prostu dobrze, nie perfekcyjnie, tylko ok, wystarczająco, to ziemia by się zatrzęsła, wulkany zaczęłyby wybuchać a z nieba posypałyby się gromy! Perfekcjonizm albo śmierć, tak sobie myśli ten oto typ, który musi każdego zadowolić, który musi wszystko zrobić najlepiej.
Po zakończeniu projektu, nad którym pracował w 100%, czuje najczęściej pustkę i dziurę. Musi znaleźć sobie nową rzecz, nad którą będzie perfekcyjnie pracował. Momentami może odczuwać wypalenie i brak energii. Ten typ również odczuwa przymus, by na każdym zrobić doskonałe wrażenie, bo inaczej będzie smutno. Każdy przecież musi go odbierać jako fajną osobę.
Brzmi męcząco?

Saturnik malkontent
Ten typ po prostu pamięta to, co złe, przykre, smutne i nieudane. A w nowych sytuacjach najbardziej skupia się na tym, co negatywne. Na przykład gdy ma wystąpienie publiczne to najbardziej koncentruje się na osobie, która wygląda na znudzoną, choć w pierwszym rzędzie siedzą trzy zafascynowane osoby. Co z tego, skoro ta jedna się nudzi, zatem wystąpienie jest beznadziejne!
Ma ogromny problem z dostrzeżeniem, że kwitnie jaśmin, a czarny bez intensywnie pachnie. Bo przecież miasto takie zaśmiecone i ludzie tacy brzydcy, a on rok temu przeżył coś przykrego i było smutno. A dwa lata temu smutniej. A dzieciństwo to już w ogóle. Bywa, że ma głęboko wpojone poczucie niedoskonałości. Choćby miał na półce 20 pucharów i tak powie, że miał farta, że nie zasługuje, że mógłby być lepszy, że wcale to nie takie duże osiągnięcie. Nie wierzy, gdy inni mu mówią, że jest wspaniały, zdolny i utalentowany, bo postrzega siebie jako rodzaj bubla, któremu coś się udało, bo najwyraźniej gdzieś ktoś się zagapił. Najczęściej zamęcza sam siebie.

Zapytacie czy mam jakieś rady, jak żyć, co robić. Po pierwsze warto sobie uświadomić, że to są nawykowe strategie myślowe, które nie opisują rzeczywistości. Są jak krzywe zwierciadło, poprzez które Saturnik ogląda rzeczywistość. Nawyki myślowe mają kilka poziomów: automatyzmy, czyli to, co przychodzi jako automatyczna reakcja, ale i negatywne wyobrażenia i przekonania, które siedzą w człowieku bardzo głęboko. Ale myśli to nie rzeczywistość. Nie musimy wcale wierzyć w to, co myślimy.
Praca z nawykowymi myślami nie jest łatwa, bo przecież budowało się je całe lata, więc ciężko pozbyć się ich w weekend. Bardzo często te myśli wiążą się z lękiem, który się pojawia wraz z nimi i powoduje spiralę nakręcania się. Oto kilka wskazówek na start:
  • O ile nie jesteś prawdziwym telepatą, nie zakładaj, że wiesz co ktoś sobie pomyślał, gdy się taka myśl pojawi, to pomyśl sobie, że tak naprawdę ta osoba mogła pomyśleć, że chce dziś na obiad zjeść kotlet schabowy.
  • Nie jesteś pępkiem świata, myśli innych ludzi nie są maksymalnie skoncentrowane wokół ciebie i twoich spraw, aż tak ludziom nie zależy, żeby śledzić każdy twój ruch i oceniać każdy grymas twarzy.
  • Uświadom sobie, że negatywna myśl nie jest faktem, że można sytuację ocenić z wielu różnych punktów widzenia, np. lęk przed niepowodzeniem – to nie jest fakt, to jest myśl w twojej głowie, która nie opisuje przyszłości, faktem jest, że np. zaczynasz nowy projekt, to jest fakt, a wszystkie lęki to jest krzywe zwierciadło, to nie jest prawdziwe i nie musisz ufać tym myślom.

  • Szukaj faktów, dowodów, po prostu się urealnij, a nie żyj w świecie swoich lękowych projekcji.
  • Jeśli boisz się, że coś negatywnego się stanie, to przeanalizuj sobie to i wyobraź sobie, że dokładnie się tak stało. Że masz tę swoją katastrofę. I poczuj to, że raczej (o ile nie jest to lęk przed śmiertelną chorobą, tylko np. że zapomnisz tekstu podczas przemówienia!) nic się nie dzieje, świat toczy się dalej, ziemia się nie rozstąpiła, albo ktoś cię jednak nie polubił i czy stała się katastrofa? Pomyśl o tym, że nic się nie dzieje, a życie toczy się dalej.
  • Ćwicz się w patrzeniu na rzeczywistość jak na film, w którym nie ma ocen, że coś jest okropne, beznadziejne, to obiektywny film, którego klatki przelatują jedna po drugiej, zjawiska się dzieją, a cała ocena była tylko w twojej głowie.
  • Pomyśl sobie, że emocje są jak chmury, stany emocjonalne są jak pogoda, przepływają i odpływają.
  • Oddychaj głęboko, jedz zdrowo, ruszaj się dużo, zmieniaj kanały. Często problemem osób lękowych jest to, że za bardzo siedzą w swojej głowie, a czasem wystarczy zmienić kanał, czyli przestawić się na aktywność całkiem innego typu, pójść na rower, pomalować, ugotować obiad.


niedziela, 18 czerwca 2017

Tarot i psychoterapia

Tarot i psychoterapia
Na jednej tarotowej grupie padło niedawno pytanie, czy tarot może zastąpić psychoterapię. Myślę, że aby na nie odpowiedzieć musimy rozróżnić dwie rzeczy. Po pierwsze psychoterapię w znaczeniu ścisłym, czyli „stosowanie metod psychologicznych, zwłaszcza opartych o regularny kontakt międzyludzki, w celu pomocy osobom zmagającym się z różnorodnymi problemami. Psychoterapia służy poprawie dobrostanu i zdrowia psychicznego, i może dotyczyć zmiany lub radzenia sobie z dokuczliwymi zachowaniami, przekonaniami, obsesjami, myślami lub emocjami, oraz rozwojowi relacji i umiejętności społecznych. Niektóre techniki psychoterapeutyczne są uznane za oparte na dowodach naukowych metody leczenia określonych zaburzeń psychicznych”. Po drugie to, że coś nam przynosi ulgę, działa na nas kojąco, potocznie mówimy „terapeutycznie”. Psychoterapia nie musi działać kojąco, czasem polega na zwykłym uświadomieniu, że nie ma nic złego w czuciu się podle, że nie musimy chodzić super szczęśliwi dwadzieścia-cztery godziny na dobę, bo smutek też jest ok.

By zostać psychoterapeutą trzeba zainwestować sporo czasu i pieniędzy, by nauczyć się różnych technik pracy z człowiekiem. Są również szkoły (POP), które wykorzystują najróżniejsze środki, to co się pojawia akurat w danym leczniczym procesie (sny, taniec, może to być też tarot). Ale sam tarot psychoterapii nie zastąpi. Tarot różni się metodami i celem od psychoterapii. To pierwsze jest narzędziem do odnajdywania odpowiedzi, szukanie rozwiązań, nazywanie, określanie, diagnozowania, czasem prognozowanie. To drugie dotyczy często analizy przeszłości, emocji, uczenia się jak sobie radzić z emocjami, jak budować relacje z ludźmi, jak żyć z niszczącym nałogiem, czy myślami samobójczymi, jak uwolnić się od przemocy psychicznej, jak przestać krzywdzić innych wybuchami agresji itd. Psychoterapeuta uczy rozpoznawać i nazywać emocje, ale nie powie pacjentowi, co ten ma robić, jakie decyzje podejmować (chyba, że ma do czynienia z sytuacją przemocy fizycznej, bądź psychicznej). Tarot podpowiada, jaka decyzja jest najlepsza. To zasadnicza i najważniejsza różnica. Psychoterapeuta nie może przekroczyć tej granicy i powiedzieć: „Jolka, ten partner ci szkodzi, lepiej mi wygląda sytuacja ze Stefanem”.

Tarot może wiele pokazać, ale sam w sobie nie jest systemem psychoterapeutycznym, więc bez tego zaplecza nie zastąpi psychoterapii. Nawet tak wielcy tarociści jak Alejandro Jodorowsky, czy Jan Witold Suliga do pracy uzdrawiającej używają innych metod (psychomagii, czy mandali umysłu).
Terapia dosłownie oznacza leczenie, kurację. I w zasadzie w takim ogólnym sensie bardzo wiele rzeczy może mieć oddziaływanie terapeutyczne: sztuka, rozmowa z przyjacielem, kontakt z naturą, rower, gotowanie, słuchanie muzyki, masaż, joga, medytacja. W potocznym języku powiemy, że to dla nas terapia, ale wiemy, że chodzi o to, że to działa na nas kojąco. A nie, że to to samo co siedzenie w gabinecie z psychoterapeutą i analizowanie relacji z matką. To oczywiste, a jednak mam wrażenie, że niekiedy się myli te dwie rzeczy.
Bardzo dobrze jest robić to, co działa na nas kojąco, przynosi ulgę. Czy to jest bieganie, granie na gitarze, czy uczęszczanie na sesje tarota. Ale głębsze neurozy, deficyty, fobie, uzależnienia, lepiej nadają się do gabinetu psychoterapeuty, bądź na sesje, które do tego służą (np. ustawienia hellingera itd.).

Nie z każdym problemem psychoterapia jest w stanie sobie poradzić, bywa, że skuteczniejsze metody oferuje duchowość alternatywna. Różnie to jest.
Podsumowując:
  • tarot sam w sobie nie jest psychoterapią
  • można połączyć tarota z jakimś systemem psychoterapeutycznym i wykorzystywać go jako pomocnicze narzędzie, jest to możliwe na przykład w terapii zorientowanej na proces
  • pewne rzeczy działają na nas dobrze, jak np. rozmowa z przyjacielem, tak może też na nas działać rozmowa z tarocistką, nie oznacza to, że jest to psychoterapia, ale że ma miejsce wymiana pozytywnej energii
  • psychoterapia to często długotrwały (choć są również terapie krótkoterminowe), niekiedy bolesny proces, podczas którego psychoterapeuta najczęściej pomaga rozsupłać pogmatwane emocje, nazwać deficyty, nauczyć się funkcjonować w świecie, poradzić sobie z fobiami. Jest bardzo wiele rodzajów terapii, od poznawczo-behawioralnej, zorientowanej na proces po psychodynamiczną. Mamy terapię grupową, bądź indywidualną. Terapię polegającą na rozmowie, bądź taką, w której angażuje się wszystkie możliwe kanały (taniec, ruch, sztukę).
  • wielu profesjonalnych tarocistów tworzy swoje własne metody pracy uzdrowicielskiej, niekiedy wspomagając się tarotem jak na przykład Alejandro Jodorowsky, który za pomocą kart ustala problem w relacjach rodzinnych, a następnie konstruuje akt psychomagiczny
  • tarocista może sam w sobie mieć bioenergoterapeutyczne zdolności, pozytywną energię, więc kontakt z nim może na nas dobrze działać
Jeśli się ze mną nie zgadzacie, to zapraszam do komentowania :)

piątek, 16 czerwca 2017

Krótki post na temat pewnej przydatnej książki

Krótki post na temat pewnej przydatnej książki

 „Słownik symboli” Władysława Kopalińskiego to może nie tyle ważna książka, co przydatna. Jest to słownik, zatem informacje są zwięzłe, konkretne, czasem hasłowe. Każde hasło ma swoje ogólne znaczenie, ale i takie w nawiązaniu do Biblii, przysłów, powiedzonek, kultury azjatyckiej, czy starożytnej Grecji. Może pojawić się nawet myśl, że tych informacji jest za dużo, ale jeśli chcemy zgłębiać symbole, to jest to naprawdę konkretna pozycja. Na tarotowych obrazkach pojawia się bardzo wiele różnorodnych symboli: często są to zwierzęta, rośliny, ludzie, przedmioty, Anioły. Warto zatem nieco zapoznać się ze znaczeniami, by lepiej poznać tarota . Nawet jeśli czytacie w stylu open-reading i patrzycie na sam obrazek, to jednak znajomość symboli może czasem przywołać bardzo ciekawe skojarzenia i myśli.

W wielu książkach o tarocie mamy opisy różnych symboli, ale tutaj jest to przedstawione w sposób bardzo wyczerpujący, dokładny i obiektywny. Nie zachęcam do czytania od deski do deski, bo mogłoby to być męczące, ale do zgłębiania poszczególnych haseł, gdy akurat zachodzi taka potrzeba.
Zauważyłam, że funkcjonują dwa wydania, jedno z 1990, które można wy-haczyć na allegro w całkiem przyzwoitej cenie, oraz to nowe, droższe, które oczywiście jest zaktualizowane. Posiadam egzemplarz z serii słowników wypuszczanych przez Rzeczpospolitą. Warto mieć, choćby żeby sobie od czasu do czasu sprawdzić jakiś nurtujący was symbol.

czwartek, 15 czerwca 2017

Wielkie Arkana i słowa klucze

Wielkie Arkana i słowa klucze
Głupiec: wolność, ekstrawagancja, poszukiwanie, czystość, niewinność, podróż, energia, start, początek.

Mag: wola, sukces, talent, początek, kalkulacja, pomysłowość, bezwzględność, oszustwo.

Kapłanka: wiara, cierpliwość, wierność, intuicja, wiedza, dyskrecja.

Cesarzowa: płodność, entuzjazm, cierpliwość, troska, kreacja, sztuka.

Cesarz: władza, autorytet, dominacja, kierownictwo, konstrukcja, stabilność.

Hierofant: pomost, sekret, błogosławieństwo, autorytet, duchowość.


Kochankowie: wybór, miłość, relacje, wahanie.

Rydwan: akcja, energia, sukces, zwycięstwo, gotowość do działania, odwaga, triumf.

Sprawiedliwość: kalkulacja, decyzja, prawda, uczciwość, neutralność.

Eremita: mądrość, poszukiwanie, samotność, terapia, przewodnik, cierpliwość, wiedza, nauczyciel.

Koło fortuny: wzloty i upadki, powrót, uśmiech losu.

Moc: samokontrola, podjęcie ryzyka, łagodna siła, charyzma, magnetyzm, determinacja.

Wisielec: stagnacja, ofiara, zmiana perspektywy, zdrada, żal.

Śmierć: transformacja, zmiana, uwolnienie się, odcięcie się, oddzielenie.

Umiarkowanie: ochrona, umiar, uzdrawianie, złoty środek, przepływ, dostosowanie się, harmonia.

Diabeł: uzależnienie, pasja, twórczość, erotyzm, hedonizm, zguba, trauma, obsesja, przymus.

Wieża: upadek, gwałtowna zmiana, koniec solidnej struktury.

Gwiazda: nadzieja, uśmiech losu, przewodnictwo, powodzenie, płodność, zaufanie. 
 
Księżyc: płodność, kobieca energia, przeszłość, koszmar, fantazja, nieświadomość, oszustwo, lęk.

Słońce: spełnienie, coś nowego, pozytywne nastawienie, dobro, centrum, realizacja, obfitość, przyjaźń, małżeństwo, nauka, uczeń, miłość, ciepło.


Sąd Ostateczny: odsłonięcie, nagłośnienie, nowy etap, odrodzenie się, punkt zwrotny.

Świat: zamknięcie cyklu, sukces, początek czegoś nowego, harmonia, spełnienie.

niedziela, 11 czerwca 2017

Moment prawdy, czyli sąd ostateczny

Moment prawdy, czyli sąd ostateczny
Po serii tarotowych ciał niebieskich mówiących o naszych marzeniach, lękach i dążeniach, mamy bardzo mocną kartę. Jej symbolika często nawiązuje do chrześcijańskiego sądu ostatecznego opisanego w Apokalipsie św. Jana. Momentu sądu dusz powiązanego z ponownym przyjściem Chrystusa, kiedy to zmarli powstają z grobów i pełni nadziei czekają na dalszą podróż. W wielu taliach ta symbolika ponownych narodzin zostaje wyrażona na różne sposoby, ale przeważnie idea jaka za nimi stoi jest bardzo podobna.

Tarot marsylski: powołanie, odrodzenie, nowy start, grupa.

Anioł wzywa ludzi dmąc w trąbę – pokazuje to raczej głośny sygnał do działania, wezwanie. Może to mówić o tym, że stajemy wobec naszego powołania. Albo ktoś bardzo chce się z nami skontaktować. O czymś może być głośno.
Dzień sądu to moment, gdy prawda wychodzi na jaw, nic się tu nie ukryje. Nagie postacie zresztą nie wyglądają jakby miały coś do ukrycia. Są otwarci na to, co ich czeka. To może oznaczać punkt zwrotny, nowe zrozumienie sytuacji, całkiem świeże spojrzenie.

Rider-Waite: wezwanie, decyzja, nowe życie.
Ta karta wskazuje nam na to, że mamy swoją życiową ścieżkę, która nas wzywa. Nasze powołanie. Góry przedstawiają wyższy, duchowy wymiar, do którego według Waite'a powinniśmy dążyć. Mężczyzna, kobieta i dziecko wstają z grobów, być może to postaci z Trzynastego Wtajemniczenia? Anioł to symbol wiadomości, ale i opieki. Tutaj przekazuje on rozkaz, że pora zająć się czymś nowym w naszym życiu, że już nie można dłużej trwać w sytuacji, jaka jest.

Thoth EON: ostateczna decyzja, nowy ruch.
Aleister Crowley zmienił nazwę tej karty, ponieważ według niego tamta już była przestarzała. Eon mówi o nadejściu nowej ery. Według Crowleya era Ozyrysa, której symbolem jest umierający Bóg, powoli dobiega końca. A on sam jest prorokiem nadejścia całkiem nowego porządku, ery Horusa. Stare wartości duchowe mają zostać zastąpione nowymi. Na karcie widzimy niebieską boginię Nuit, a na pierwszym planie siedzi Ra-Hoor-Khuit. Trzyma on różdzkę feniksa. A z przodu stoi Hoor-pa-kraat na olbrzymiej, hebrajskiej literze szin.

Wskazówki do interpretacji
Sąd ostateczny może mówić o różnego rodzaju sprawach sądowych i administracyjnych. To bardzo głęboka zmiana w nas, która może przejawić się na wielu różnych poziomach. Jeśli wezwanie do naszego powołania, to może dotyczyć to pracy, duchowości, ważnej decyzji zmieniającej całe nasze życie, np. przeprowadzki.
To też może być czas podsumowań, rachunku sumienia, stanięcia twarzą w twarz z czymś, co się za nami wlecze z przeszłości. Tutaj często przeszłość się do nas odzywa, co może się na przykład przejawić tym, że odezwie się do nas ktoś z przeszłości, kto się nie odzywał całe wieki. To może być telefon, który nam coś głębokiego uświadomi, coś w nas zmieni (ważna rozmowa). Zmiana kierunku życia. Wezwanie i sygnał alarmowy, że należy się przygotować na nowe.
Praktyka duchowa, która działa na bardzo głębokim poziomie, otwiera nas na coś całkiem nowego. Zwiastun uzdrowienia, wyjścia z choroby, załagodzenia przykrych stanów emocjonalnych
Sprawiedliwy wyrok, w sprawach sądowych prawda może wyjść na jaw, być zauważona, wzięta pod uwagę. Może też oznaczać odkrycie czegoś, dowiedzenie się o czymś, co było wcześniej ukryte.
W pewnych kontekstach może to pokazać głośną muzykę.

W cieniu/odwróceniu:
Trupy w szafie, sprawy, które się za kimś wloką, od których nie potrafi się dana osoba odciąć. Bardzo trudna i bolesna transformacja. Potrzeba dużo więcej czasu, by się przystosować do nowych warunków. Niechęć do zmian, stagnacja, ignorowanie wezwania. Strata okazji. Opóźnienie. Wyobcowanie. Ktoś nie jest brany pod uwagę. Zbytni krytycyzm wobec siebie, osądzenie siebie i innych. Brak perspektyw na przyszłość, martwy punkt. Kiepska decyzja, niewłaściwy osąd sprawy. Przegapienie ważnej wiadomości/telefonu. Wątpliwości.

Słowa klucze: nowy etap, odrodzenie, decyzja, wezwanie, powołanie, ujawnienie, odsłonięcie, prawda.
Rada:Z którą postacią na karcie się identyfikujesz? Jeśli z Aniołem, to może oznaczać, że powinieneś coś nagłośnić, dojść do szerszej liczby osób, do mas, ze swoimi działaniami. Może powinieneś bardziej słuchać innych, jakie mają potrzeby, co chcą tobie przekazać. Jeśli identyfikujesz się z którą z postaci wstających z grobów, to może warto zwrócić uwagę na pracę w grupie, na społeczność wokół ciebie. Poszukać wsparcia w ludziach obok, docenić społeczność.

sobota, 10 czerwca 2017

Jak grom z jasnego nieba, czyli Wieża

Jak grom z jasnego nieba, czyli Wieża
Jest to karta, której często się boimy. Kojarzy się z ruiną, rozpadem, upadkiem. Tak też najczęściej wygląda: mamy budynek, w który uderza piorun, czy jakaś inna ognista niebiańska siła. Budynek się rozpada, cała solidna konstrukcja traci swoją stabilność, ludzie wraz z gruzami spadają na ziemię.
Niektórzy tarociści widzieli na tej karcie biblijną Wieżę Babel. Historia z nią związana mówi o potrzebie zbliżenia się do Boga, poznania go, nawiązania z nim kontaktu. Ale sprytny Jahwe pokrzyżował szyki biednym ludziom i pomieszał ich języki. Uniemożliwiło to dogadanie się i cały plan legł w gruzach. Niekoniecznie to nawiązanie do Wieży Babel jest prawdziwe, może, jak chce Jodorowsky, jest to po prostu dom Boga. A może budynek, w który trafia piorun. Jedno jest pewne: spadającym osobom nie jest wcale do śmiechu.

Tarot marsylski: świątynia, budowa, otwarcie, eksplozja, destrukcja, strata.
Patrząc na obrazek nie mamy miłych skojarzeń. Raczej byśmy nie chcieli się wybrać na wakacje w miejsce symbolizowane przez tę kartę. Coś właśnie się rozpada, ulega destrukcji. Coś, co było trwałe i solidne już takie nie jest. Spadające osoby nie mają kontroli nad sytuacją, jest to konfrontacja z siłą dużo większą od nich, z jakąś okolicznością, na jaką nie mają wpływu. Przybierają oni pozycję przypominającą Wisielca – zmienia się ich perspektywa, nie mogą wykonać ruchu, konsekwencje ich działań mogły ich doprowadzić do tego punktu, w którym będzie trzeba zmierzyć się z potężnym wyzwaniem.
Piorun uderza w budynek i mamy rozpad – czyli dzieje się tu coś nagle, szybko, z zaskoczenia. Jak grom z jasnego nieba. Może to też oznaczać boską/nadprzyrodzoną interwencję. To bolesny upadek, konfrontacja z rzeczywistością, która może nie być wcale przyjemna.
Czasem może to być wyswobodzenie się, odzyskanie wolności, narodzenie się całkiem nowego pomysłu. Ale raczej w bólach. Może to być konfrontacja planów i zamierzeń z rzeczywistością. To też sytuacja nagłego zwrotu wydarzeń, podczas którego wszystko się może stać. Możemy być bardzo zaskoczeni, że akcja toczy się w zupełnie innym kierunku, niż się spodziewaliśmy. Stajemy się bardziej widoczni. Coś sobie planowaliśmy, ale jesteśmy zmuszeni by teraz działać, improwizować, dostosować się do nowych okoliczności.

Rider-Waite-Smith: zmiana, która może być dobra lub zła, w zależności od sąsiadujących kart.
Jeśli czytacie mojego bloga uważnie, to zapewne pamiętacie, że Arthur Waite często nawiązywał do chrześcijańskiej symboliki. Również i w przypadku tej oto karty, gdyż u niego jest to Wieża Babel. Zatem mamy tutaj sytuację, gdy Bóg zsyła karę na ludzi. Z budynku spadają dwie postaci oraz litery Jod (z lewej strony 12, z prawej 10), co oznacza, że całe Drzewo Życia się porusza. Korona również oderwała się od budynku, co przypomina by patrzeć szerzej na całą sytuację. Korona reprezentuje Keter, zatem mówi o tym, że wszystko, co się wydarza ma sens i przyświeca temu wyższy cel. Trzy okna to najwyższe sefiroty Drzewa Życia. Jako, że to Wieża Babel, to należy zwrócić uwagę na komunikacje. Może być dużym problemem dogadanie się, znalezienie wspólnego języka, może ktoś nas wpuszcza w maliny, a może pozbędziemy się wszelkich złudzeń. Tutaj konfrontujemy się z rzeczywistością, więc możemy bardzo realistycznie patrzeć na sytuację. Widzimy fakty, to, co jest i się z tym mierzymy. Sprawy nabierają tempa. Albo ktoś/coś mocno nami zatrzęsie, albo czeka nas zmiana, która może być pozytywna.


Thoth: kłótnia, niebezpieczeństwo, ucieczka z więzienia.
Aleister Crowley wraz z Lady Harris postanowili oddać tę kartę inaczej niż wcześniejsi twórcy. U nich to ogień wydobywający się z dołu, a nie z góry, odpowiada za destrukcję Wieży. To usta podziemi (hebrajska litera „pe” połączona z tą kartą oznacza właśnie „usta”). Wielkie oko należy do Horusa, bądź Sziwy. Ten ostatni należy do hinduistycznego panteonu i symbolizuje zniszczenie. Crowley chciał przemycić między tymi wszystkimi znaczeniami myśl mówiącą o tym, że rzeczywistość jest marna, przemijająca, ułudna, a dopiero duchowa doskonałość jest warta jakiegokolwiek wysiłku.
Astrologicznym odpowiednikiem jest Mars, o którym możecie więcej poczytać tutaj → MARS

Wskazówki do interpretacji
Ta karta mówi o zmianie, która jest często nagła, niespodziewana, może nie akceptowana do końca. Wskazuje na przełom w sytuacji, albo na załamanie. To mogą być kłótnie, niemożność porozumienia się. Ale i zwiastun rozmowy, która wytrąci nas z równowagi, albo po prostu bardzo mocno działa na nasze emocje.
Oznacza również uwolnienie energii, która długo była tłumiona. Coś się kumulowało i nagle ma ujście, wybucha, wypływa, wychodzi na światło dzienne. Mamy tu ingerencję z góry, zatem możemy czytać tę kartę jako boską interwencję, czy spotkanie z naszym przeznaczeniem, z czymś co jest nieuniknione, ale na pewno bardzo ważne. 
Może nas nagle „oświecić”, co oznacza, że przyjdzie nam do głowy rozwiązanie, pomysł, wyjście z sytuacji. Coś nas zaszokuje, wprawi w zdziwienie, osłupienie. Spojrzymy na sprawę całkiem inaczej. To karta transformacji, gwałtownych wydarzeń. Ale i pozbywania się tego, co stare, niechciane, niepotrzebne. 

Czasem może zwiastować awarię, coś się zepsuje.  Albo bardzo dosłownie - budowę, konstrukcję, robotnika pracującego na wysokościach.

Gdy mówi o osobie może to być ktoś bardzo energiczny, o ognistym temperamencie, wybuchowy, agresywny, podekscytowany. Ewentualnie nerwowy, przechodzący trudny czas, kryzys, noszący w sobie bardzo ciężkie emocje.

W uczuciach zapowiada burzę, przełom, trudny czas, rozstanie, kłótnię. Partner zachowa się w sposób, który zrani. Nagła zmiana sytuacji.

W cieniu/odwróceniu
Mówi o kimś, kto ma problem z uwolnieniem się od sytuacji, od przeszłości, ciągnie coś za sobą. Może to być trudność z akceptowaniem zmian. Albo niepewna sytuacja trwa tak długo, że człowiek się już przyzwyczaił do niej. Poczucie braku wyjścia z sytuacji, bolesne zmierzenie się z trudnością. Brak odpowiedzialności za swoje czyny. Mocne trzymanie się czegoś, co się rozpada. Panika, dyskomfort, pomieszanie. Wewnętrzny chaos, gniew, wkurzenie, któremu nie daje się ujścia. To karta często łączona z Marsem, więc oznacza ona wielką energię, która może człowieka nieść, albo niszczyć. Kurczowe trzymanie się czegoś, co już się rozpadło. To też może być duża blokada na dopuszczenie zmian, bolesne zmierzenie się ze zmianami. Również można odczytać jako zrobienie kroku w tył, do XV Wtajemniczenia, czyli Diabła – musimy zmierzyć się ze swoim cieniem, traumą, bolesnym miejscem, nim uda nam się opanować sytuację.

Słowa klucze: transformacja, uwolnienie, nagłe zdarzenie.

Rada: bądź elastyczny, nie trzymaj się solidnych struktur, a bądź otwarty na każdą możliwą okoliczność. Porzuć to, co tobie nie służy. Oczyść umysł. Kiedy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Ulubieńcy 2017

Ulubieńcy 2017
Pora na małą aktualizację ulubionych talii. W poście z 2015 roku (klik) opisałam te, z którymi wtedy najczęściej pracowałam. Sporo jednak się zmieniło, choć nie wszystko. Oto aktualna lista moich ulubieńców:

    Alchemical Tarot, autorstwa Roberta M. Place'a
Talia, która jest bardzo dobrze narysowana i odpowiada mi jej estetyka. Mimo bogactwa odniesień do alchemii można ją stosować do codziennych, życiowych spraw i bardzo dobrze się z niej czyta. Obecnie najwięcej z nią pracuję.



Druidcraft Tarot, autorzy: Will Worthington oraz druidzi Stephanie Carr-Gomm i Philip Carr-Gomm
Ta talia ma już status klasycznej, gdyż w wielu rankingach od lat zajmuje wysokie pozycje. Nie bez powodu – jest ona bardzo dobra. Ma świetną energetykę, czytelne ilustracje, łatwo z niej uzyskać różnego rodzaju informacje. Jeśli ktoś lubi styl RWS, ale potrzebuje talii, w której bardziej podkreślony będzie kontakt z naturą, to Druidcraft jest idealnym rozwiązaniem

Angel Voices, autorstwa Laury Tuan i Antonelli Castelli
Nie jest to tarot, tylko wyrocznia. Ciągle poznaje nowe sposoby pracy z nią i nieustannie mnie zaskakuje. Można jej używać do medytacji, ale i do zwyczajnego, codziennego wróżenia. Czytanie orakli jest nieco inne niż tarota, więc dobrze jest wypracować sobie swoje własne podejście. Bardzo pozytywna energia. Ale nie dla każdego, bo to jest już symbolika nawiązująca do konkretnych tradycji.

Tdm Dodal, J. C. Flornoy
Bardzo często używam,praca z tą talią jest przyjemnością. Lubię jej estetykę, która jest taka nie do końca doskonała, czasem śmieszna, ale idealna. Mój Dodal się już trochę zużył, więc zastanawiam się nad zakupem Nobleta, albo może czegoś jeszcze całkiem innego. O tej talii nie można napisać złego słowa.


Herbal Tarot, autorami są zielarz Michael Tierra i artystka Candis Cantin
Od czasu do czasu lubię talie, które są raidero-waitowo-podobne, czy po prostu tak zwane klony RWS. Ten jest akurat niezwykły, bo mocno przesiąknięty ziołową symboliką. Często go używam do rozkładów na analizę czakr, pokazującego gdzie mogą być blokady, nad czym warto popracować. Lubię jej ziołową, świeżą energię i łagodne obrazki. Zawsze do niej wracam.

Osho Zen Tarot
Talia, która ma swoją specyfikę i swój styl. Estetyka tej talii jednym się podoba, innych denerwuje. Należę do tej grupy, której się podoba, choć niektóre karty faktycznie mogłyby być ładniejsze. Ale praca z tą talią zawsze jest wyśmienita. Od lat lubię i używam. Nadaje się do każdego rodzaju pytań i rozkładów, fajnie uruchamia wyobraźnie i zawsze coś celnego podpowie.


niedziela, 4 czerwca 2017

Rozkład na intencje drugiej osoby

Rozkład na intencje drugiej osoby
Dosyć często zdarza się, że osoba zwracająca się do tarocisty ma różnego rodzaju wątpliwości i niepokoje odnośnie nowo poznanej osoby. Szczególnie jeśli ktoś raz został zraniony, czy zdradzony, może mieć problem z zaufaniem. Bywa i tak, że mamy w sobie wzorzec i przyciągamy określony typ osób, póki tego wzorca nie przepracujemy. Zatem nie powinno nikogo dziwić, że powstało sporo rozkładów, które pozwalają „prześwietlić” intencje drugiej osoby.

Pierwszy rozkład pochodzi z książki Alicji Chrzanowskiej. Losujemy w nim cztery karty.
S – sygnifikator
1 – takimi uczuciami darzy osobę pytającą nadświadomość obiektu;
2 – takimi uczuciami darzy osobę pytającą świadomość obiektu;
3 – takimi uczuciami darzy osobę pytającą podświadomość obiektu.

Ten rozkład jest prosty, jedynym minusem jest to, że do końca nie wiem jak autorka rozróżnia nadświadomość i podświadomość, zatem po prostu interpretuje te karty tak samo – jako to, czego obiekt uczuć może nie być w pełni świadomy, co wypiera, czego nie chce pokazać, do czego nie chce się sam przyznać. Albo jeśli to początek znajomości, to może sam jeszcze nie wie na świadomym poziomie, jakie uczucia się w nim rozwijają.

Drugi rozkład ułożyłam sama, gdyż miałam okres, gdy bardzo dużo osób zadawało mi właśnie to pytanie o intencje drugiej osoby. Roboczo nazwałam go "Serce-głowa-ciało", ale może pomyślę nad jakąś lepszą nazwą.
S – Sygnifikator, który już sam nam powie co nieco o sprawie;
1 – serce: jakie uczucia ma dana osoba względem pytającej;
2 – głowa: co o niej myśli;
3 – ciało: czy jest między nimi chemia;
4 – co jest problemem. 
Na tym przykładowym rozkładzie mamy akurat talię Alchemical Tarot. Kobieta zapytała o mężczyznę, z którym się spotyka.
Sygnifikator to Trójka Mieczy, więc widać, że jest dużo niepokoju, martwienia się i może nawet ranienia. Może była jakaś kłótnia i to prawdziwy powód, że postanowiła zadać to pytanie. Ale Królowa Denarów mówi o trwałych uczuciach, stabilnych i dojrzałych. On musi być do niej przywiązany. Co o niej myśli – Gwiazda. Taka karta oznacza, że postrzega ją jako niezwykłą osobę, wyjątkową, wyróżniającą się, posiadającą niezwykłe talenty i zdolności, widzi w niej dużo dobra i może myśleć, że ona działa na niego kojąco, terapeutycznie, pomaga mu jej obecność. Czy się mu podoba – VI denarów. Znów ziemia, a zatem stabilność. Trochę taka rozwaga tutaj jest, analiza zysków i strat, co ma, a co traci – to jest jego motywacja. Oczywiście ona mu się podoba i ma względem niej uczucia, ale też jest jakiś rodzaj kalkulacji. Dużo nagich postaci – on się czuje bardzo dobrze przy niej, nie musi udawać kogoś innego. Ziemska szóstka ma w sobie zmysłowość, ale opartą na harmonii i równowadze. Może czuć się bardzo dobrze w tej relacji. Problemem mogą być niezamknięte sprawy z przeszłości.

piątek, 2 czerwca 2017

Karty anielskie w praktyce

Karty anielskie w praktyce
Mężczyzna od wielu lat choruje na depresję. Zapytał, czy w najbliższym czasie poprawi mu się samopoczucie. Postawiłam trzy karty na okres trzech miesięcy.
Pierwsza karta: Yezalel, Anioł związany z Uranem i Słońcem. Pokazuje on przeszłość, zatem ta osoba doświadczyła czegoś nagłego, co zatrzęsło jej światem. Bolesne wydarzenie mogło wiązać się z tym, że ktoś tego mężczyznę oszukał, ktoś komu ufał. Ten orzeł na karcie skojarzył mi się z ojcem, który jednocześnie wspiera i też sprawia jakiś rodzaj bólu.

Druga karta: Vesariah, Anioł Jowisza i Księżyca. Bardzo pozytywny, mówi o ochronie, nic złego się w tym momencie nie dzieje. Problemem może być jedynie to, że mężczyzna wciąż wraca do tych bolesnych momentów, choć świadomie wie, że nie ma to sensu.

Trzecia karta: Aniel, Anioł Marsa i Słońca. Idzie w stronę przyszłości, ma dużo energii, zrywa sobie jakiś owoc. To wszystko mówi, że mężczyzna podłączy się do jakiegoś źródła energii, czeka go energetyczne wzmocnienie, przyrost sił. Czeka go podjęcie bardzo odważnej decyzji i znajdzie w sobie dużo tej odwagi i energii. Pokazuje to zmianę z takiego pomieszania, braku kierunku (ten Anioł wcześniejszy, Vesariah, ma głowę w górze, a ręce w jedną stronę, nogi też trochę gdzie indziej – on nie ma pojęcia gdzie chce iść), do wyraźnego celu i to sprawi, że poprawi się nastrój.

poniedziałek, 22 maja 2017

Szóstka Kielichów

Szóstka Kielichów
Jak już wiecie z lektury tekstu o liczbach, Szóstki są bardzo harmonijne, gdyż wprowadzają spokój po napięciowych Piątkach. To cisza po bitwie, wyniesienie, wzrost, spełnienie. Jednak w różnych taliach ich znaczenie jest nieco odmienne.


Tarot marsylski: sześć kielichów ułożone w symetryczny kształt przywodzi na myśl stabilność. Na przykład taką, jaką ma małżeństwo z długim stażem, czy wieloletni relacja, w której partnerzy znają się jak łyse konie i się przy tym wciąż kochają. To karta miłości. Udany związek. Stabilność emocjonalna. Umiejętność dawania i brania. Wsparcie emocjonalne. Szczęśliwe i przyjemne życie partnerskie. Same miłe i przyjemne rzeczy.
Rider-Waite-Smith: dzieci bawią się na podwórku. Ogromne puchary wypełnione są białymi kwiatami. Karta mówi o tym, co minęło. O wspomnieniach wywołujących uśmiech na twarzy. Przeszłości, dzieciństwie, słodkich chwilach. Ale to też nowe relacje, sytuacje, które są miłe, przyjemne, zadowalające. Całkiem nowe środowisko. Niewinna miłość.
 Rider-Waite-Smith mocno nawiązuje do tego, co było. Jej znaczenie wiąże się ze wspomnieniami, z tym, co minęło i za czym tęsknimy. To powrót do szczęśliwego dzieciństwa i nostalgia z nim związana. Ale i olbrzymi wpływ przeszłości na teraźniejszość. Karta karmiczna. To, co przeminęło. Chęć powrotu do tego, co było – może to spowodować ponowne skontaktowanie się z dawnymi przyjaciółmi, próbą wejścia w stary związek. Powrót do dawnych znajomości, przyjaźni, miejsc – dosłownie, lub myślami. Nostalgia za dobrymi, miłymi chwilami. Wspomnienia dające ukojenie. Przeszłość, która ciągle wywiera wpływ, wraca, kształtuje nasze zachowania i działania. Ale i miłość, przyjaźń, dawanie prezentów, bycie dla innych dobrym i czułym.


Thot: w systemie Crowleya to jedna z najlepszych kart. W końcu to Tiferet w Berija. Jest wyrazem dobrobytu, harmonii, mówi o tym, że żaden wysiłek nie jest konieczny, nie ma ani odrobiny napięcia, sama lekkość, zadowolenie. Gdy pojawi się w rozkładzie, to oznacza początek stałego rozwoju, gromadzenie zysków i rozkoszy. To sukces, radość, ale i śledzenie, rywalizacja, pycha. Słońce w Skorpionie mówi o osobie skrytej, podejrzliwej, krytycznej, zachowującej rezerwę. To silne i głębokie emocje, kompleksowe ogarnianie sytuacji. Ulegania zmysłowym zachciankom i pokusom. Takie Słońce jest mocno seksualne, okrutnie zmysłowe. Wszystkimi środkami dąży do celu. Potrzebuje uczuciowego środowiska, by zachować równowagę.
W odwróceniu: osoba, dla której liczy się tylko przyszłość. Zamknięcie przeszłych spraw. Nuda, monotonia w związku. Poczucie, że nic już się nie wydarzy w danej relacji. To odnowienie. Uzdrowienie przeszłości, uwolnienie się od bolesnych wspomnień, traum, ran. Skupienie się tylko i wyłącznie na przyszłości. Wszystko, co nowoczesne, zainteresowanie nowymi technologiami, science-fiction. Powrót do starego związku. Dorastanie i dojrzewanie. Coś się niebawem wydarzy.



piątek, 19 maja 2017

Historia tarota 1440-1761

Historia tarota 1440-1761
Początki tarota są wciąż zagadką. Wiadomo jednak, że wiele hipotez o jego źródłach okazało się mitami. Szczególnie płodni w tej sferze okazali się XVIII-o wieczni okultyści, którzy wiązali tarota ze starożytnym Egiptem (Court de Gebelin, Paul Christian), co nie znalazło żadnego potwierdzenia w badaniach historyków. Dodatkowo ich powoływanie się na źródła nie było rzetelne, gdyż nawet wyjaśniając etymologię nie przedstawiali konkretnych hieroglificznych zapisów. Warto wspomnieć o tym, iż XVIII wiek charakteryzował się swoistą egiptomanią spowodowaną podbojami Napoleona. Fascynacja Egiptem była wówczas niezmiernie silna, toteż nie powinno dziwić to rozwijające się okultystyczne bajkopisarstwo. 

Równie popularne jak łączenie początków tarota z Egiptem, było łączenie go z Cyganami. W potocznym myśleniu ta grupa etniczna przywołuje skojarzenia z wróżeniem i kartami. Jednak badania nie potwierdzają tej hipotezy, tak jak i tej o pochodzeniu egipskim. Z małym ale. Starożytny Egipt nie mógł być ojczyzną tarota, ale Egipt z początków XIV wieku już tak. Współcześni badacze akceptują możliwość iż to egipska dynastia Mameluków rozpoczęła europejską historię tarota. Wenecja miała kontakty handlowe z tym rejonem (rozpościerającym się od Egiptu po Syrię), co potwierdzają dokumenty z roku 1302, oraz 1345. 56 kart, czyli małe arkana, bardzo przypominają te, których używano na bliskim wschodzie. Pierwsza talia niemal w całości zachowana (48 z 52 kart) przedstawia ornamenty roślinne, spośród których wyłaniają się blotki – miecze, kielichy, monety i patyki do polo. Te ostatnie nie były znane w Europie, gdyż w owym czasie gra w polo nie dotarła jeszcze na europejskie ziemie, toteż przekształciły się w kije. Zważywszy na specyficzną symbolikę Wielkich Arkanów ich pochodzenie jest europejskie.




Okres renesansu to paradygmat gry i zabawy – tarot w XV w. pełnił właśnie taką funkcję. Obecnie wiadomo, iż pierwsze talie tarota służyły do gry i nie niosły w sobie ezoterycznych znaczeń. Istniało wiele wariantów tych talii – część składała się z 78 kart, lecz były i takie składające się z 63, 64, 54, 42, 97 kart. By zrozumieć przedstawienia na pierwszych taliach, należy wyobrazić sobie człowieka żyjącego w epoce średniowiecza i u zarania renesansu. To, co go otaczało, to, co na niego wpływało – to jego świat został zaprezentowany. Wybrano symbole, które były wyraziste, aby ułatwić rozpoznawalność figur. Dlatego wydają się nie łączyć ze sobą, gdyż gdyby było zbyt duże podobieństwo, gra nie byłaby taka prosta. Michael Dummett w swoim monumentalnym dziele zanalizował bardzo wiele wczesnych talii z różnych europejskich państw. Według tego naukowca w pierwszych taliach nie ma żadnego ezoterycznego kodu.


Stanowisko Dummetta z pewnością było inspirowane brzytwą Ockhama – według tego filozofa żadna dodatkowa narracja nie jest potrzebna. Dlatego stwierdza, że nie ma zagadki, nie ma kodu, jest zbiór kart do gry i to wszystko. Nie oznacza to, że Dummett odrzuca jakiekolwiek symboliczne interpretacje wczesnych talii. Według niego symboliczne znaczenia zgodne z renesansowym okresem były zawarte na tarotowych alegoriach i zrozumiałe dla każdego wykształconego człowieka. Odrzuca on jednak istnienie swoistego ezoterycznego kodu, sensu zawartego w całej sekwencji. Obrazki jednak nie zostały wybrane przypadkowo, a miały być zrozumiałe i wyraziste dla ówczesnych dworzan. Podkreśla on jednak, że w sekwencji nie ma głębokiego przesłania, gdyż widoczne są niespójności w doborze kart. Jako przykład podaje to, że z siedmiu cnót głównych w tarocie zawarto jedynie trzy, aczkolwiek wszystkie siedem obecne są w grze zwanej Minchiate oraz w talii Visconti di Modrone. Dodatkowo pojawia się Księżyc, Słońce i Gwiazda – a nie ma innych ciał niebieskich. Skoro mamy Cesarza i Papieża, moglibyśmy się spodziewać pozostałych stopni i funkcji. Tak jednak nie jest, ponieważ w karcianych grach chodzi o szybkie zidentyfikowanie danej figury, toteż karta musi być wyrazista i specyficzna. Gdyby w grze pojawiały się wszystkie znane wówczas ciała niebieskie nie byłoby łatwo posługiwać się kartami, gdyż mogłyby się mylić pod względem hierarchii.




Dummett pokazuje analogię z talią Manchiate, które stanowi swoistą wersję tarota, jednak nie łączono z nią żadnych ezoterycznych narracji. Warto zaznaczyć, iż nie odrzuca on całkiem możliwości istnienia w tarocie kodu, może satyry na ówczesne społeczeństwo, może symbolicznego przesłania, jednak za mało jest dowodów, by to przyjąć. Na pewno odkrycie pierwszej talii by wiele wyjaśniło, jednak ciężko ustalić i określić proto-tarota. Takie wyjaśnienie pozostawia swoisty niedosyt. 
 
W tym miejscu warto przedstawić alternatywną propozycję Andre Vitaliego. Ten włoski naukowiec dopatruje się początków tarota w grze związanej z Bachusem. W okresie renesansu Bachus był często przywoływany zarówno w filozofii, jak i w sztuce (np. w dziele „Orfeo” Poliziano, czy „La Follia” anonimowego autora). Erazm z Roterdamu w „Pochwale 
głupoty” przypisuje stan szaleństwa nie tylko ludziom, ale również bogom, w tym Bachusowi, który epatował beztroską. Vitali sugeruje, że gracze określani byli tarocch, co oznaczało szaleńca, głupca.

Tharocus to osoba, które w ekstatycznym szaleństwie jednoczy się z bóstwem. To cel dionizji, rytuałów i misteriów odprawianych w starożytnej Grecji. Owa nazwa przeniosła się na grę, w której pierwsza karta, Głupiec, reprezentowała boskiego szaleńca. W średniowiecznych procesjach karnawałowych nawiązywano do Bachusa, boga alkoholu i odmiennych stanów świadomości. 

G. Moakley właśnie w tych procesjach widziała źródło tarotowych alegorii. Okres przed Środą Popielcową, karnawał, stawał się czasem chaosu, odwrócenia ról, społecznego szaleństwa. Porządek był odwrócony, sacrum zamieniano z profanum. Procesje karnawałowe wiązały się z wygłupami aktorów, z przedstawieniami, w których wykorzystywano mitologiczną symbolikę, jak i chrześcijańską (cnoty główne, które to znalazły odzwierciedlenie w kartach tarota). 

Helen Farley odrzuca tę hipotezę z racji na to, iż właściciel pierwszej talii, Filippo Maria Visconti, był osobą aspołeczną, nie lubującą się w karnawałowym szaleństwie. Jednakże jego emocjonalny stosunek do społecznych działań nie musiał mieć jednak żadnego związku z tym, jakie karty stworzył dla niego malarz. 




Tarocho, Taroco lub Tarrocotak ewoluował termin tharocus, opisujący osobę pogrążoną boskim szaleństwie stając się nazwą popularnej gry. Rekapitulując: nazwa pochodzi od pierwszej karty przedstawiającej Głupca. Vitali zaznacza, iż raczej gracze nie mieli świadomości iż nazwa gry nawiązuje do misteriów dionizyjskich. Nazwa taroco sugerowała jednocześnie, że gra jest symbolicznym przedstawieniem ścieżki człowieka upojonego ekstazą. 

Michael S. Howard rozwija myśl A. Vitaliego i zauważa, iż w naturalny sposób można połączyć tarota z Dionizosem. Co ciekawe – konotacje z Bachusem wskazywałyby, że niekoniecznie łączenie tarota z Hermesem (jak czyniło wielu ezoteryków i okultystów) było właściwe. Jakkolwiek poruszamy się tu po obszarze hipotez i domysłów, ciekawe jest to odniesienie. Dionizyjskość wraz z phallophorią, czyli kultem phallusa, jest czymś, co przewija się w taliach marsylskich, gdzie dosyć często pojawia się motyw phallusa i to w najmniej spodziewanych miejscach. Nazwa ta może też odnosić się do stanu boskiego szaleństwa towarzyszącemu dionizyjskim orgiom. Co ciekawe w talii Aleistera Crowleya na karcie Głupca widzimy nikogo innego, jak właśnie Dionizosa. 

 
Vitali proponuje odmienne od Dummetta spojrzenie na początki tarota. W pierwszych taliach powstałych w XV w. dostrzega dydaktyczną funkcję tarota. W obrazach zawarta była wiedza o wartościach (cnoty), motywy chrześcijańskie oraz astrologiczne – miało być to rodzajem obrazkowej książki do zapamiętywania oraz do rozwoju. Ten badacz dostrzega w kartach etyczny przekaz: Mag, sztukmistrz, jest osobą grzeszną, która ma przewodników świeckich (Cesarza i Cesarzową) oraz duchowych (Papież, Papieżyca). Jego zwierzęce instynkty (Kochankowie, Rydwan) powinny być ujarzmiane (Umiarkowanie, Siła). Koło Fortuny pokazuje, że sukcesy są nietrwałe i w każdej chwili wszystko może obrócić się w pył. Przed Kołem Fortuny jest Eremita, który reprezentuje Czas, któremu wszystko podlega. Wisielec z kolei jest przestrogą przed grzechem i pokazuje, żeby nie zmarnować tak czasu nim pojawi się Śmierć. Po śmierci zgodnie z średniowiecznym wyobrażeniem, można było trafić do piekła (Diabeł), lub do sfer niebieskich (Gwiazda [Wenus], Księżyc, Słońce). Owe sfery otoczone były ogniem, co przedstawione zostało w karcie Wieża. Najwyższa sfera, gdzie przebywają Anioły, które wezwą ludzi by wstali z grobów (Sąd Ostateczny), gdy boska sprawiedliwość zacznie kierować dusze zgodnie z ich uczynkami w górę lub w dół (Sprawiedliwość). Święty Ojciec, najwyższy ze wszystkich, to Świat. 




Tak można zrekonstruować religijne i etyczne przesłanie kart. Jednak już w XVI w. według tego badacza zagubiono tę funkcję i tarot stał się niczym innym jak tylko grą. Gra została utworzone we Włoszech na początku XV wieku. Małe arkana przywędrowały wraz z muzułmanami do Europy, a pozostałe 22 karty to alegorie znane jako Triumfy. Ta hipoteza wydaje się niezmiernie ciekawa – proto-tarot byłby w niej rodzajem encyklopedii, czy przewodnika w rozwoju duchowym, jednak w jakiś tajemniczy sposób to jego znaczenie utracono i zaczęto wykorzystywać tę talię w celach rozrywkowych. Wielka szkoda, iż nie ma żadnego namacalnego dowodu potwierdzającego tę hipotezę. 




Helen Farley twierdzi, iż pierwsze talie nie były używane do dywinacji, gdyż w owym czasie triumfy święciła astrologia opierająca się na hermetycznych zasadach analogii, a karciane wróżby kojarzone były z czymś niższym i diabelskim. Astrologia była zgodna z ówczesnym sposobem wyjaśniania świata i zjawisk. Dla ludzi żyjących w tym okresie świat ziemski jawił się jako poddany oddziaływaniu ciał niebieskich. Astrologia była bardzo popularna. Władcy nie podejmowali decyzji bez konsultacji z doradcą od planet. Dlatego nie potrzebowali czegoś niejasnego i w pewnym sensie jarmarcznego (gra), skoro mieli naukę wyjaśniającą zjawiska i przepowiadającą przyszłość. Toteż więcej przemawia za tym, iż była to gra. Oczywiście kartomancja również była obecna i zachowały się dokumenty, w których są opisy kartomanckich praktyk. Jednak nie ma dowodu, że tarot był narzędziem do dywinacji, a jak wiadomo, jest sporo innych rodzajów kart, których można używać do tego celu.

Pozostaje więc domniemanie, iż to w średniowieczu tarot mógł pełnić jakąś dodatkową funkcję, jednak za sprawą inkwizycyjnych działań kościoła na dzień dzisiejszy mamy jedynie same znaki zapytania.

Pierwsze udokumentowane ślady tarota to słynny fresk z 1440 roku przedstawiający osoby grające w tarocchi.


Późny wiek XVIII to początek paradygmatu okultystycznego, który wiąże się z całkowitą zmianą podejścia do tarota. Najistotniejszy jest tu okultyzm francuski (E. Levi, Papus), oraz angielski (Złoty Brzask). Szczególnie ten drugi nurt jest ważny w historii tarota, gdyż to od niego rozpoczęła się powszechna moda na dywinację. A wraz z nadejściem ruchu New Age tarot stał się narzędziem terapeutycznym (paradygmat tarotopsychologiczny). 
 

środa, 17 maja 2017

Rośliny, zwierzęta i istoty nadprzyrodzone

Rośliny, zwierzęta i istoty nadprzyrodzone
Gdy postrzegamy tarotowe rośliny powinniśmy mieć na uwadze, że mówią one o wzroście, cykliczności, odwiecznym rytmie natury, dojrzewaniu. O tym, że kiedy nadchodzi wiosna, trawa rośnie sama, co oznacza, że jest odpowiedni czas na wszystko i pewnych procesów nie przyśpieszymy. Kwiaty, owoce mówią o rozwiniętym potencjale, o pełni, dojrzewaniu, efektach pracy i wysiłków. Białe lilie i róże to niewinność, czystość, dobre intencje i chęci, czerwone – pożądanie, pasja. Lotos – piękny symbol oświecenia, pełni, spełnienia. Ogród – zadowolenie, bogactwo, łono, wyżywienie, poczucie bezpieczeństwa, dom, odpoczynek, relaks. Granat to symbol płodności, a jabłko pokusy, niezgody. 



Na różnych kartach pojawiają się zwierzęta i warto zwrócić uwagę na to, czy są dzikie, czy udomowione, roślino czy mięsożerne, czy to drapieżniki, a może łagodne zwierzęta, jakie budzą emocje. Jak zwierzę działa – cicho poluje, obserwuje ofiarę, lubi wygrzewać się na słońcu cały dzień, ucieka od wody, jest samotnikiem, czy działa w grupie. Te wszystkie podpowiedzi pomogą odczytywać znaczenie zwierząt, które wiążą się przede wszystkim ze światem zmysłów, instynktów, z wyostrzonym postrzeganiem i odczuwaniem, mówią o naszych instynktach, pragnieniach, dążeniach, ale i o wsparciu, ochronie, pomocy. Zwierzęta bywają uosobieniem dobrych sił, które są naszymi przewodnikami i od których możemy się uczyć. A oznaczają kolejno:



 Pies to strażnik tajemnej wiedzy, strzeże królestwa zmarłych i przeprowadza dusze (Cerber, Anubis). Przede wszystkim kojarzy się z wiernością, a wyostrzone zmysły tego zwierzęcia sprawiły iż jego symbolika wyraża mocno rozwinięte zdolności ponadzmysłowe. Przewodnik, obrońca, wierny towarzysz, ale i bardzo mądra istota. Hekate, bogini ciemności, przedstawiana była niekiedy pod postacią psa – co pokazuje, że kojarzy się też z tym co mroczne, ze sferą cienia, magii, czarów. Ta grecka bogini znana była z tego, że zsyłała na sprzeciwiających się jej ludzi szaleństwo. W średniowiecznych wyobrażeniach pies oznaczał wiarę, dobre małżeństwo, ale też pokusę, zawiść, gniew. Z drugiej strony symbolika tego zwierzęcia wiąże się z jego jurnością – może też oznaczać płodność. 
Wilk mówi o dzikiej i nieujarzmionej stronie naszej natury, kierowanej przez instynkty.
Rak z kolei wyraża potrzebę rozwoju duchowego. Jeśli przyjrzymy się głębiej symbolice raka, to konieczne jest powiązanie go z jego astrologicznym odpowiednikiem – jako znak zodiaku oznacza domatora, osobę wrażliwą, rodzinną, nieco nieśmiałą i skrytą. To również zrzędliwość, napastliwość, drapieżność, bezceremonialność, wycofywanie się, powrót do chaosu, lenistwo, powolność, ostrożność, niezgrabność. Nieszczęśliwa osoba.
Ślimak mówi o samowystarczalności, nie potrzeba innych, bo można wszystko załatwić samodzielnie, poleganie na sobie, oparcie w samym sobie.
Zając/królik: szybki ruch, łagodność, płodność, obfitość, bogactwo, pełnia – płodność zatem w znaczeniu – dostatek wszystkiego, nie tylko dosłownie. Łagodność i dobroć. Z drugiej strony to szczęśliwy i magiczny symbol. Czym różni się zająć od królika? Ten pierwszy jest bardziej tajemniczy i magiczny, kojarzony z nocą, snem, a poszczególne części jego ciała mają w tradycji ludowej lecznicze znaczenie, jest czujny i szybki; to cykliczność, wiosna [Wielkanoc], odradzające się życie. To istota lunarna.

Gołąb: boska miłość, wewnętrzny spokój, miłość i pokój. Początek uczucia, zadowolenie, spełnienie, sztuka, uzdrawianie.
Koń: to ruch, energia, moc, werwa, działanie, akcja, libido, słoneczna, męska energia, przygoda. Kojarzony z pojazdem – zatem najczęściej sygnalizuje zmianę miejsca, poruszenie, podróż. Rycerze w tarocie są bardzo aktywni, dynamiczni (chociaż każdy ma swoje tempo) – koń przypomina, żeby trzymać lejce i kontrolować sytuację, ale, żeby zachować w tym równowagę i się nie stłamsić. 
Ptaki: symbol Słońca, wiatru, powietrza, ognia, czasu, nieśmiertelności. Płodność, miłość, troska rodzicielska, dziecko, pęd, przyjemność, czystość, aspiracja, natchnienie, proroctwo, szaleństwo, zdrada, pozory. Inna perspektywa, wolność, przestrzeń, poznawanie, możliwość wyboru/ruchu/swoboda działań, możliwość pokonania trudności; prawda, honor, lekkość ducha. Ptaki uważane były w różnych dawnych kulturach za pośredników między bogami i ludźmi, strażników wiedzy. W starożytnym Egipcie pióra symbolizowały boginię prawa i sprawiedliwości Maat, toteż ich znaczenie wiąże się z prawem, honorem, lojalnością, szczerością, etyką, sprawiedliwością.
Ryba: obfitość, mądrość duchowa, zdolności prorocze, intuicja, nieświadomość, głębia, ale też płodność, zdrowie, atrybut bogów miłości. Ryby to dwunasty znak zodiaku – najbardziej empatyczny, współczujący i wrażliwy.



Salamandra: symbol ognia, duch i strażnik tego elementu; dynamiczna energia, siła życiowa, pewność siebie, zaradność i magnetyzm, upartość, ambicja. To nowa idea/projekt/biznes, ruch, coś się dzieje.
Delfin: w starożytnej Grecji poświęcony Apollinowi, Afrodycie, Dionizosowi oraz Posejdonowi. To przewodnik dusz, zbawiciel, przyjaciel, ale i symbol ogromnej inteligencji.
Motyl: dążenie do światła, życie, śmierć, nieśmiertelność, dusza, psyche, intuicja, miłość, lubieżność, szczęście, przyjemność, wesołość, swawola, swoboda, piękno, strojność, wytworność, próżność, lekkość, błahość, beztroskę, lekkomyślność, nieroztropność, niestałość, marność, transformacja, zmartwychwstanie, nietrwałość, ulotność. Niestałość w uczuciach, z kwiatka na kwiatek, coś bezwartościowego.
Pszczoła: prosto do celu, pracowitość, porządek, troskliwość, altruizm, mądrość, czystość, wstrzemięźliwość, posłuszeństwo, powodzenie, nieśmiertelność, kara, czystość płciowa, życie klasztorne, biurokracja, wymowa, pochlebstwo, pokusa, miłość, płodność, słodycz. Symbol słoneczny, istota ognista oczyszczająca przez ogień. Złoty wiek mlekiem i miodem płynący. Atrybut bogiń księżycowych – Selene, Afrodyty, chaldejskiej bogini-matki Mylitty. Zeus nazywany był królem pszczół, gdyż karmiły go miodem w dzieciństwie. Dobrze zorganizowane państwo, królestwo, posłuszeństwo, hierarchia społeczna. Król owadów – królewski symbol Asyrii i Chaldei.

Mucha: zaraza, plaga, choroba, arogancja, irytacja, małostkowość, donosicielstwo, kłopot, dokuczliwość, chciwość, skąpstwo, żarłoczność, krwiopijca, chuć, bezwstyd, zmysłowość, żarłoczność, małość, brud, nieczystość, rozkład, gnicie, diabeł, Belzebub, demon, odwaga, dusza.
Lew: słoneczna duma, odwaga, szlachetność. Ale też bardzo silny gniew.
Anioł: pomyślność, opieka sił wyższych, życzliwość, spokój, wiadomość, przewodnik.
Wąż: symbolika tego zwierzęcia jest bardzo bogata. To symbol pierwotnych sił kosmicznych, to oddziaływanie boskie, wieczność, nieśmiertelność, śmierć i zmartwychwstanie, samorództwo. To materia, energia, boska siła, woda, fale, głębina, odnowa, odrodzenie, zniszczenie, obojnactwo, fallus, zasada żeńska, długowieczność. Uzdrawianie, odmłodzenie, sekrety życia, chuć, płodność, ale i bezpłodność, perwersja, przyjemność, pieszczoty. Zazdrość, pozory, zła wola, niepowodzenie, podstęp, zdrada, ale też mądrość i głębia umysłu. Ostrożność, lenistwo, proroctwo, wróżba, czary, świat podziemny, strażnik zmarłych. Bogactwo duchowe w postaci ukrytego skarbu. Szatan, zło, złość, pokusa, zemsta, trucizna, grzech, kara, niewola, dociekliwość, wtajemniczenie, dialektyka, logika, materializm, inteligencja, subtelność, samowystarczalność.

Orzeł: symbol niebios, Słońca, wiary, dnia, mściciela oraz Dnia Sądu. To również duch, modlitwa, wyrocznia i wróżby. Przede wszystkim to symbol najwyższej władzy, majestatu, cesarstwa. To człowiek bystry, zdolny, męskość, heroizm.
Żółw: podpora świata, ogień, woda, noc, Księżyc; długowieczność, nieśmiertelność, materializm, gnuśność, powolność, ostrożność, bezpieczeństwo, asceza, czystość, powściągliwość, miłość, lubieżność, fallus, obojnactwo, płodność, własny dom, bierny opór, tarcza, zbroja, wytrwałość, siła, postęp, pilność, medytacja, mądrość, przewidywanie.

Diabełw chrześcijaństwie uosobienie zła, grzechu, kuszenia. Toteż reprezentuje niskie energie i emocje: nienawiść, uzależnienie, pokusę. Ale też utożsamiany z materią, sukcesem, ambicją.

Atmosfera
Jutrzenka – przezwyciężenie ciemności, przebudzenie, odpędzenie duchów, początek, wiosna, nadzieja.
Chmury – tajemnica, niebo, opatrzność, deszcz, nieświadomość, przemijanie, łaskawość. Nieokreślone przedmioty i zjawiska. Płodność, ekstrawaganckie spekulacje filozoficzne.
Ciemne chmury – niełaska, zmartwienie, gniew, zdrada, groźba, wojna.
Deszcz – smutek, choroba, oczyszczenie, prawda, opieka boska, łaska, miłosierdzie, sperma, zniszczenie, coś nagłego i niespodziewanego.
Piorun – budziciel życia, najwyższa twórcza siła, boska moc tworzenia i niszczenia, Bóg jako demiurg, władza boga, gniew nieba, potępienie, upadek z wysokości, świt, początek, przemiana, naruszenie normy, szybkość, krótkość, chwila, wiosna, potęga, natchnienie, fallus.



Dla zainteresowanych:
1M. K. Greer, 21 Ways to Read a Tarot Card, Llewellyn Publication, Woodbury 2007. Autorka poświęca cały rozdział na szczegółowy opis symboli.

2W. Kopaliński, Słownik symboli, t. VI, Rzeczpospolita, Warszawa 2007. Niezastąpione źródło wiedzy o znaczeniach poszczególnych symboli – obowiązkowa lektura każdego tarocisty.
Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger