środa, 15 lutego 2017

The Alchemical Tarot - recenzja

Nadeszła pora bym wystukała kilka słów na temat tej zacnej talii. Jestem jej szczęśliwą posiadaczką już od sierpnia, więc zdążyłam już z nią trochę popracować i muszę Wam powiedzieć, że...wow, jest wspaniała.

Powiecie: „Zachwycasz się każdą swoją talią. To już jest nudne!”. Niestety nic na to nie poradzę, że trafiają mi się tak niesamowite karty. To jest moja pierwsza talia autorstwa Roberta M. Place'a, twórcy tak wybitnych dzieł jak: The Tarot of Sevenfold Mystery, The Burning Serpent Oracle, The Vampire Tarot, The Angels Tarot, The Tarot of the Saints, The Buddha Tarot. Chyba najbardziej zasłynął ze swoich przepięknych wyroczni, niepowtarzalnego i od razu rozpoznawalnego stylu, oraz ogromnej erudycji przebijającej się przez jego książki i karty.
Tarot Alchemiczny doczekał się czwartego wydania. Pozostałe są raczej trudno dostępne, nad czym wielu fanów ubolewa nie uznając poprawek. Mnie bardzo podoba się IV wydanie. Place tłumaczy, że powiększył obrazki, zmniejszył ramki i wcale niczego nie zepsuł. Sądzę, że udało mu się stworzyć idealny rewers (choć szkoda, że nie symetryczny, ale cóż, czasem można też pracować bez odwracania). Zmienił też kolorystykę na mniej jaskrawą i chłodniejszą, a także dodał nowe alchemiczne symbole. Usunął małą, białą książeczkę, ale można korzystać z jego strony internetowej, albo kupić sobie podręcznik.

Talia posiada swój głęboki, ezoteryczny przekaz, który spodoba się wszystkim miłośnikom alchemii. Mamy tutaj podróż ku realizacji Wielkiego Dzieła, zdobyciu kamienia filozoficznego, osiągnięciu transmutacji. To wszystko zainspirowane C.G.Jungiem, więc tak naprawdę chodzi o przemianę wewnętrzną i duchową, której reprezentantem jest Świat. Świat oznacza zatem fazę Rubedo, urzeczywistnienie Jaźni, całości, indywiduację, coincidentia oppositorum. Poprzedza ją Nigredo, w języku psychologii Junga jest to tzw. czarna noc duszy, czy spotkanie z cieniem, w języku alchemii jest to oczyszczenie, które rozpoczyna się przy Eremicie, a kończy przy Śmierci. Albedo wyrażone zostało na karcie Wieża, która przedstawia oczyszczanie wszelkich nieczystości. Wyodrębniają się tu dwie zasady (Anima i Animus jak chce Jung), które w fazie Rubedo stają się jednością (coincidentia oppositorum). Citrinitas przedstawiono na karcie Słońce, a oznacza ono przemianę srebra w złoto, czy, jak twierdził C.G.Jung, urzeczywistnienie archetypu mędrca. Rubedo to pełnia, całość. 

Place nie powtarza wszystkich znaczeń z talii Ridera-Waite'a, czy Thota, a raczej stworzył autorski i unikalny projekt, w którym karty można czytać jeszcze inaczej. Oczywiście niektóre karty (np. trójka mieczy, dwójka mieczy) mogą przywodzić skojarzenia z RWS, czy z taliami złotobrzaskowymi (Moc), co moim zdaniem pokazuje, że Place nawiązuje troszkę do tarotowej tradycji i czerpie ze wszystkiego inspiracje.  Najwięcej innowacji jest w małych arkanach, które zmieniły formę. Kielichy to w tej talii różnego rodzaju naczynia, buławy to płonące kije, miecze pozostały mieczami, a monety monetami.
Małe arkana powiązane są z żywiołami oraz z funkcjami świadomości, które wyróżnił nikt inny jak C.G.Jung. Czyli Monety powiązane są ze zmysłami i żywiołem ziemi, Naczynia (Kielichy) z intuicją oraz wodą, Miecze z powietrzem, a także z myśleniem, Kije z ogniem i uczuciami. Czyli właściwie standardowo. Każda karta ma swoją nazwę, np. VI Naczyń to „Ogrodnik”. Widzimy kobietę, która napełnia naczynia tak, jak one tego potrzebują. Ni mniej, ni więcej tylko zgodnie z potrzebami innych, rozumie je i czuje. Za nazwą kryje się cała historia, która może dawać wskazówki, które można odnieść do pytania i konkretnej sytuacji. Na wielu kartach pojawiają się syreny i smoki, a królowie zostali przedstawieni jako zwierzęta: Król Kijów to smok, Monet to lew, Naczyń - wieloryb, natomiast mieczy - orzeł.

Mamy w tej edycji dwie wersje Kochanków. Jedna, ta odważniejsza, była kiedyś ocenzurowana, więc powstała druga. A w tej talii mamy bonus i możemy sobie wybrać czy wolimy parę przed seksem, czy w trakcie. Jak kto woli. Czyli w talii znajduje się 79 kart.
Wydanie jest dobrej jakości, wygodne w tasowaniu (nie jak taki DruidCraft, który jest pod tym względem trudny), piękne. Polecam.

Dla kogo: dla miłośników talii ezoterycznych i tych, którzy szukają odpoczynku od RWS.
Plusy: piękne karty, łatwe w interpretacji, głębia ezoteryczna.
Minusy: nic mi nie przychodzi do głowy.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger