czwartek, 11 maja 2017

Zdrowy Mars

Mars to bóg wojny. Symbol walki, odwagi, siły, czystego, biologicznego popędu. To jest instynkt, ta część nas, która nie myśli, tylko działa. Owa energia może się manifestować na wiele różnych sposobów i na wielu różnych polach. Mars w Baranie w I domu może dać osobę uwielbiającą sport i rywalizację, Mars w Strzelcu w XII domu – osobę, która woli całą swoją energię przeznaczyć na samotną medytację pod drzewem. 


To też sposób w jaki wyrażamy emocje takie jak złość, gniew, czy w jaki się bronimy przed światem i jak przygotowujemy się do ataku. I pokutuje taki mit, który jest głównym tematem tego artykułu: że lepiej wyrazić gniew, pokrzyczeć i się uspokoić, niż dusić go w sobie. Serio? Osoby, u których Mars jest uszkodzony mogą brać takie stwierdzenie bardzo dosłownie i wówczas gniew przemienia się w prymitywną agresję. Powiedzmy, że owa planeta jest w Wadze w koniunkcji z Uranem na IC. Taka osoba może mieć problem z zapanowaniem nad swoją marsową energią, co może się przejawiać poprzez wybuchy nieokiełznanej agresji. Dojrzała osoba nie wyraża gniewu w sposób automatyczny na zasadzie „czuję gniew, więc walę pięścią w ścianę”. Dojrzała osoba potrafi wyrażać gniew w sposób wysublimowany, tak, żeby nikt przy tym nie poczuł się skrzywdzony. Inaczej gniew zamienia się w agresję, a nawet w przemoc (czy to psychiczną, bo agresja słowna to też rodzaj przemocy i nadużycia, czy to fizyczną). Każdy ma własną skalę wrażliwości i inną tolerancję na tego typu zachowania. U jednych odpowiedzią może być chęć ucieczki i drugich wściekłość i gotowość do walki. Nadmierna zaborczość, kontrolowanie drugiej osoby, agresja, wściekłość – to wszystko oznaki niezbyt zbalansowanego Marsa i sygnał, że pora uciekać, lub przynajmniej się mocno zdystansować. Narażenie się na tego typu nadużycia może na długo obniżyć poziom energii, a nawet być rodzajem traumy. 


Uran podkręca Marsa, więc taka osoba może działać bez zastanowienia. Co innego Mars z Plutonem – tutaj może być to bardziej przemyślane i przebiegłe, a w w trudnych aspektach nawet bezwzględne. Na przykład osoba z Marsem w Skorpionie w X domu, gdy jest wściekła, to po prostu planuje zemstę i dąży do jej realizacji. Inna osoba z Marsem w Wadze w koniunkcji z Plutonem i Saturnem w domu V – duże problemy z okazywaniem gniewu, wszystko gromadzi w sobie, a jedynym sposobem rozładowywania napięcia są dla niej rozrywki różnego rodzaju takie jak mordowanie zombie czy innego Diablo. Nieumiejętność wyrażania gniewu jest tak samo trudnym problemem jak przesadzanie z emocjonalnymi wybuchami. To może być problem Marsa w domu XII – taka osoba albo ma za dużo emocji w sobie, albo je gdzieś spycha, albo po prostu najczęściej nie ma pojęcia co się dzieje. Jeśli zajmie się sztuką, duchowością lub sportem, to jest dla niej ratunek. Jednym z najzdrowszych sposobów rozładowywania gniewu jest intensywny sport, albo nauka zdrowego wyrażania tej emocji. Na przykład osoba ma Marsa w Wodniku w III domu w trygonie z Plutonem i kwadraturze z Uranem. Energia marsowa przejawia się poprzez dyskusje i walkę słowną, czyli dosyć pozytywnie.

Pamiętajmy o tym, że gniew jest potrzebny, tak samo jak lęk, złość, radość, smutek. To wszystko czemuś służy i nie chodzi o to, żeby stać się martwym w środku robotem. Ale żeby nie robić krzywdy ani sobie, ani nikomu innemu. Jest taki ładny cytat: „Trwanie w gniewie jest jak picie trucizny i oczekiwanie aż ktoś inny umrze”. Podsycanie gniewu, skupianie się na nim, trzymanie go w sobie jest czymś, co bardziej szkodzi tej osobie, niż innym. Jest to forma robienia sobie krzywdy, co często się dzieje u osób, które nie potrafią radzić sobie z emocjami. W skrajnych przypadkach takie osoby mogą na przykład przejawiać różne formy autoagresji: nadużywanie alkoholu i narkotyków, pakowanie się w toksyczne relacje, cięcie swojego ciała. Ale nawet takie zachowania jak lekceważenie swoich potrzeb i emocji są formami przemocowego zachowania wobec samego siebie, które mogą doprowadzić do wyczerpania. To niebezpieczeństwo uszkodzonych Marsów w Rybach, czy ewentualnie w trudnych aspektach z Neptunem – spełnianie oczekiwań innych i nie respektowanie własnych granic.

Wychodzi na to, że nie jest tak łatwo znaleźć balans jeśli ma się uszkodzonego Marsa. Co innego, gdy ta planeta jest ładnie położona. Np. osoba z Marsem w Wodniku na ascendencie koncentruje swoją energię na duchowym rozwoju, jodze i nauce nowych rzeczy.
Poruszyłam wiele wątków od nadmiernej wściekłości skierowanej na innych, po autoagresję. Jaki jest sposób na radzenie sobie z tym? Warto sięgnąć do mądrości duchowej głoszonej przez takich gigantów jak Buddha czy Patańdżali. A według nich najlepszym lekarstwem jest miłość. Najpierw miłość do samego siebie, potem do innych. Stanowi to rodzaj duchowej praktyki, którą można rozpocząć z zegarkiem w ręku, aż stanie się czymś naturalnym. Jest wiele instrukcji pochodzących od zaawansowanych nauczycieli, które można sprowadzić do kilku punktów:
  1. Rozluźnij ciało, usiądź w wygodnej pozycji (może być medytacyjna), poczuj swoje ciało i zrelaksuj je (np. poprzez głębokie oddechy).
  2. Jak pisze Bhikkhu Vimalaramsi: „Przypomnij sobie moment, w którym byłeś szczęśliwy. Kiedy pojawi się odczucie szczęścia, będzie to ciepłe, promienne uczucie w centrum klatki piersiowej. Gdy się pojawi, pomyśl szczere życzenie szczęścia dla samego siebie. „Obym był szczęśliwy”… „Oby wypełniła mnie radość”… „Obym był łagodny i spokojny”… Obym był pogodny i życzliwy”… itd. Pomyśl wszelkie zdrowe i szczere życzenie, które ma dla ciebie znaczenie, czując to życzenie w sercu”.
  3. Rozbudzaj uczucie miłości promieniujące z ciebie. Jednocześnie nauczyciele zalecają, by pozwalać myślom przepływać. Nie chodzi o to by pozbyć się myśli, ale żeby zbytnio się na nich nie skupiać. Można przy tym eksperymentować np. wyobrażając sobie przenikające cię złote światło, czy wspominając moment, gdy czułeś w sobie miłość i szczęście.
  4. Kolejny etap to przywołanie osoby, do której czuje się sympatię i przelanie na niej miłości i radości. Odczuwanie szczęścia z jej szczęścia i rozbudzanie jak najbardziej pozytywnych uczuć co do tej osoby.
  5. Dalsze etapy polegają na przywoływaniu osób, które wzbudzają gniew czy inne ciężkie emocje i również przelewanie na nich pozytywnych odczuć. To już jest trudny etap, więc nauczyciele zalecają by powoli do niego podchodzić i zaczynać od samego siebie i stopniowo przechodzić dalej, niekoniecznie na jednej sesji.
  6. Nauczyciele są zgodni co do tego, że kluczowe w tej praktyce są: relaks, odpuszczenie i uważność. Jest to wbrew pozorom bardzo ważna praktyka, która może nawet doprowadzić do nibbany.

Ta praktyka nazywana jest w buddyzmie „mettą”, czyli medytacją miłującej dobroci. Buddha wielokrotnie podkreślał jak ważna ona jest na duchowej ścieżce. Ale i Patańdżali wspomina o tym w swoich „Jogasutrach” - u niego jest to droga do oczyszczenia świadomości. Nauczyciele, którzy instruują jak kultywować miłującą dobroć mówią, że z czasem powinna ona stać się nieodzownym elementem życia, a nie tylko ograniczać się do medytacji na poduszcze. Na pewno lepiej mieć w umyśle dobre myśli i uczucia, bo po co mieć złe. 

1 komentarz:

  1. Nie miałam kompletnie pojęcia o tych wszystkich faktach.... Bardzo przydatne informacje :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger