sobota, 10 czerwca 2017

Jak grom z jasnego nieba, czyli Wieża

Jest to karta, której często się boimy. Kojarzy się z ruiną, rozpadem, upadkiem. Tak też najczęściej wygląda: mamy budynek, w który uderza piorun, czy jakaś inna ognista niebiańska siła. Budynek się rozpada, cała solidna konstrukcja traci swoją stabilność, ludzie wraz z gruzami spadają na ziemię.
Niektórzy tarociści widzieli na tej karcie biblijną Wieżę Babel. Historia z nią związana mówi o potrzebie zbliżenia się do Boga, poznania go, nawiązania z nim kontaktu. Ale sprytny Jahwe pokrzyżował szyki biednym ludziom i pomieszał ich języki. Uniemożliwiło to dogadanie się i cały plan legł w gruzach. Niekoniecznie to nawiązanie do Wieży Babel jest prawdziwe, może, jak chce Jodorowsky, jest to po prostu dom Boga. A może budynek, w który trafia piorun. Jedno jest pewne: spadającym osobom nie jest wcale do śmiechu.

Tarot marsylski: świątynia, budowa, otwarcie, eksplozja, destrukcja, strata.
Patrząc na obrazek nie mamy miłych skojarzeń. Raczej byśmy nie chcieli się wybrać na wakacje w miejsce symbolizowane przez tę kartę. Coś właśnie się rozpada, ulega destrukcji. Coś, co było trwałe i solidne już takie nie jest. Spadające osoby nie mają kontroli nad sytuacją, jest to konfrontacja z siłą dużo większą od nich, z jakąś okolicznością, na jaką nie mają wpływu. Przybierają oni pozycję przypominającą Wisielca – zmienia się ich perspektywa, nie mogą wykonać ruchu, konsekwencje ich działań mogły ich doprowadzić do tego punktu, w którym będzie trzeba zmierzyć się z potężnym wyzwaniem.
Piorun uderza w budynek i mamy rozpad – czyli dzieje się tu coś nagle, szybko, z zaskoczenia. Jak grom z jasnego nieba. Może to też oznaczać boską/nadprzyrodzoną interwencję. To bolesny upadek, konfrontacja z rzeczywistością, która może nie być wcale przyjemna.
Czasem może to być wyswobodzenie się, odzyskanie wolności, narodzenie się całkiem nowego pomysłu. Ale raczej w bólach. Może to być konfrontacja planów i zamierzeń z rzeczywistością. To też sytuacja nagłego zwrotu wydarzeń, podczas którego wszystko się może stać. Możemy być bardzo zaskoczeni, że akcja toczy się w zupełnie innym kierunku, niż się spodziewaliśmy. Stajemy się bardziej widoczni. Coś sobie planowaliśmy, ale jesteśmy zmuszeni by teraz działać, improwizować, dostosować się do nowych okoliczności.

Rider-Waite-Smith: zmiana, która może być dobra lub zła, w zależności od sąsiadujących kart.
Jeśli czytacie mojego bloga uważnie, to zapewne pamiętacie, że Arthur Waite często nawiązywał do chrześcijańskiej symboliki. Również i w przypadku tej oto karty, gdyż u niego jest to Wieża Babel. Zatem mamy tutaj sytuację, gdy Bóg zsyła karę na ludzi. Z budynku spadają dwie postaci oraz litery Jod (z lewej strony 12, z prawej 10), co oznacza, że całe Drzewo Życia się porusza. Korona również oderwała się od budynku, co przypomina by patrzeć szerzej na całą sytuację. Korona reprezentuje Keter, zatem mówi o tym, że wszystko, co się wydarza ma sens i przyświeca temu wyższy cel. Trzy okna to najwyższe sefiroty Drzewa Życia. Jako, że to Wieża Babel, to należy zwrócić uwagę na komunikacje. Może być dużym problemem dogadanie się, znalezienie wspólnego języka, może ktoś nas wpuszcza w maliny, a może pozbędziemy się wszelkich złudzeń. Tutaj konfrontujemy się z rzeczywistością, więc możemy bardzo realistycznie patrzeć na sytuację. Widzimy fakty, to, co jest i się z tym mierzymy. Sprawy nabierają tempa. Albo ktoś/coś mocno nami zatrzęsie, albo czeka nas zmiana, która może być pozytywna.


Thoth: kłótnia, niebezpieczeństwo, ucieczka z więzienia.
Aleister Crowley wraz z Lady Harris postanowili oddać tę kartę inaczej niż wcześniejsi twórcy. U nich to ogień wydobywający się z dołu, a nie z góry, odpowiada za destrukcję Wieży. To usta podziemi (hebrajska litera „pe” połączona z tą kartą oznacza właśnie „usta”). Wielkie oko należy do Horusa, bądź Sziwy. Ten ostatni należy do hinduistycznego panteonu i symbolizuje zniszczenie. Crowley chciał przemycić między tymi wszystkimi znaczeniami myśl mówiącą o tym, że rzeczywistość jest marna, przemijająca, ułudna, a dopiero duchowa doskonałość jest warta jakiegokolwiek wysiłku.
Astrologicznym odpowiednikiem jest Mars, o którym możecie więcej poczytać tutaj → MARS

Wskazówki do interpretacji
Ta karta mówi o zmianie, która jest często nagła, niespodziewana, może nie akceptowana do końca. Wskazuje na przełom w sytuacji, albo na załamanie. To mogą być kłótnie, niemożność porozumienia się. Ale i zwiastun rozmowy, która wytrąci nas z równowagi, albo po prostu bardzo mocno działa na nasze emocje.
Oznacza również uwolnienie energii, która długo była tłumiona. Coś się kumulowało i nagle ma ujście, wybucha, wypływa, wychodzi na światło dzienne. Mamy tu ingerencję z góry, zatem możemy czytać tę kartę jako boską interwencję, czy spotkanie z naszym przeznaczeniem, z czymś co jest nieuniknione, ale na pewno bardzo ważne. 
Może nas nagle „oświecić”, co oznacza, że przyjdzie nam do głowy rozwiązanie, pomysł, wyjście z sytuacji. Coś nas zaszokuje, wprawi w zdziwienie, osłupienie. Spojrzymy na sprawę całkiem inaczej. To karta transformacji, gwałtownych wydarzeń. Ale i pozbywania się tego, co stare, niechciane, niepotrzebne. 

Czasem może zwiastować awarię, coś się zepsuje.  Albo bardzo dosłownie - budowę, konstrukcję, robotnika pracującego na wysokościach.

Gdy mówi o osobie może to być ktoś bardzo energiczny, o ognistym temperamencie, wybuchowy, agresywny, podekscytowany. Ewentualnie nerwowy, przechodzący trudny czas, kryzys, noszący w sobie bardzo ciężkie emocje.

W uczuciach zapowiada burzę, przełom, trudny czas, rozstanie, kłótnię. Partner zachowa się w sposób, który zrani. Nagła zmiana sytuacji.

W cieniu/odwróceniu
Mówi o kimś, kto ma problem z uwolnieniem się od sytuacji, od przeszłości, ciągnie coś za sobą. Może to być trudność z akceptowaniem zmian. Albo niepewna sytuacja trwa tak długo, że człowiek się już przyzwyczaił do niej. Poczucie braku wyjścia z sytuacji, bolesne zmierzenie się z trudnością. Brak odpowiedzialności za swoje czyny. Mocne trzymanie się czegoś, co się rozpada. Panika, dyskomfort, pomieszanie. Wewnętrzny chaos, gniew, wkurzenie, któremu nie daje się ujścia. To karta często łączona z Marsem, więc oznacza ona wielką energię, która może człowieka nieść, albo niszczyć. Kurczowe trzymanie się czegoś, co już się rozpadło. To też może być duża blokada na dopuszczenie zmian, bolesne zmierzenie się ze zmianami. Również można odczytać jako zrobienie kroku w tył, do XV Wtajemniczenia, czyli Diabła – musimy zmierzyć się ze swoim cieniem, traumą, bolesnym miejscem, nim uda nam się opanować sytuację.

Słowa klucze: transformacja, uwolnienie, nagłe zdarzenie.

Rada: bądź elastyczny, nie trzymaj się solidnych struktur, a bądź otwarty na każdą możliwą okoliczność. Porzuć to, co tobie nie służy. Oczyść umysł. Kiedy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 44 Odcienie Tarota , Blogger